Miesięczne Archiwa: Luty R

4 postów

projektwolnosc.com – odsłona pierwsza…

tak oto powstaje strona poświęcona pasji, powinnam raczej użyć tu liczby mnogiej, ale jako, że liczba mnoga słowa pasja brzmi mi dziwnie, pozwole sobie zostawić wersję liczby pojedynczej. pomysł, jak to u mnie, pojawia się z potrzeby zmian, a że zmiany towarzyszą mi nieprzerwanie w każdym aspekcie mojego życia, to i tu znalazło się dla nich nieco przestrzeni.

znajdzie się tu miejsce na wszystko co dla mnie ważne, strona będzie osobista, ale otwarta dla wszystkich.

odrobina historii mojej obecności w sieci i całe mnóstwo świeżych, jedynych w swoim rodzaju tekstów i obrazów. co czyni je wyjątkowymi? to, że są/będą moje.

zapraszam…

przestrzeń werbalna

ludzie nie słuchają co się do nich mówi, docierają do nich słowa, których nie łączą w zdania. słyszą pojedyncze frazy, którym nadają znaczenie bez znaczenia. nie, nie ogół, to po prostu Ci, którzy nie chcą usłyszeć co mam do powiedzenia. dają mi ograniczony czas, ograniczoną przestrzeń na wyrażenie emocji, wydawać by się mogło, że niejednokrotnie jest tam miejsce wyłącznie na te pozytywne – choć i te nie zawsze do nich dotrą. bo czy pozytywnym może być coś negatywnego? bo czy pozytywnym może być rezygnacja z czegoś szkodliwego, mimo iż niesie to za sobą ryzyko. po co ryzykować słyszę, po co się narażać, lepiej przecież trwać, nie jest przecież tak źle… zawsze może być gorzej, inni mają gorzej. szczytem szczytów jest podważanie szkodliwości.

ja wiem co mi szkodzi. szczerze mówić dość mam takiego klepania bez sensu. liczyć na to, że ktoś coś zrobi za mnie – dawno mi się znudziło, przejadło jak karczek z grilla, albo raczej dawno z tego zrezygnowałam, świadomie. i podobnie świadomie nadszedł chyba moment rezygnacji z poszukiwania wsparcia u pozornie bliskich osób, relacja z którymi nijak ma się do bliskości. pewnie każdy z nas, pewnie i ja, czasem zachowujemy się w podobny sposób. pewnie i mi zdarza się nie wyłapać, że to co słyszę z ust drugiego człowieka jest dla niego ważne, że potrzebuje zrozumienia i wsparcia. pewnie czasem nasze – moje sprawy są zwyczajnie ważniejsze. i nic w tym złego, tak już to wszystko jest skonstruowane, że aby być musimy najpierw jakoś się na to bycie zebrać w sobie.

wniosek nasuwa mi się sam, idealnie byłoby obcować z ludźmi, którzy potrzebują mówić, ale zarazem potrafią i chcą słuchać. takie perpetuum mobile zrozumienia.

znam takie osoby i wiem, że wszystko można pogodzić, słuchać, rozmawiać, zostać wysłuchanym i zrozumianym. nie otrzymywać mądrych rad, tylko wspólnie dochodzić do wniosków.

i tak oto z rozczarowania wyłoniła się cenna dla mnie myśl: ja mam takich ludzi, ja jestem takim człowiekiem!

Żubr występuje w Puszczy :))

TAAAAAAAAAAAAAAAAK!!!!!!!! nie, nie, nie… nie potrafie opisać tego co czułam wjeżdżając do Puszczy… to takie coś w samym środku jest, takie ciepłe i puchate, takie bardzo uśmiechnięte… drzewa tak kładły się na drogę, ten śnieg – inny niż wszędzie, taki biały… no i tablica, tablica przyprawiająca o uśmiech, najszczerszy na świecie uśmiech… BIAŁOWIEŻA, tam… kocham to miejsce, kocham to zimno, ten mróz… kocham drzewa, ulice, tabliczki, kocham skansen, kocham Białowieżę…

tak, to jest moje miejsce na ziemi… tak, tam jest moc, moja moc… tak, będę tam po nią wracać, tak często jak będę potrzebowała, tak często jak sie da :))

dziękuję ekipo za jedenastego lutego :))