Miesięczne Archiwa: Maj R

4 postów

w maju jak w rajuuuu :) ofkors!

po motórowych wyprawach, konnych przygodach w rzepaku nadejszły bagienne chwile.. poranna kawa na ławce w słońcu, zapach bagna, mokrego psa 😉 krzyk żurawii, żegluga śródlądowa.. w diurawym pontonie ;)) tchibo family – taaaak! audycja zawiera lokowanie produktu ;)) najlepsza jest, co ja poradzę! najlepsza to byla raczej mina Czupurka, nawiedzonego w Kraśniku, kolejne co ja poradzę, że Kraśnik był po drodze ;)) żurawie niespotykanie mało płochliwe.. no i ……………………………… łoś, prawdziwy najprawdziwszy łoś, patrz >> Alces alces .. serio, był.. nie wiem skąd, może stwierdził, że skoro już nabawiamy się zakwasów obchodząc Suchy Ług – trzeba zafundować nam nieco więcej rozrywki niż bagatela: rosiczki, żurawiny, żurawie, myszołowy, prawdopodobnie kania ruda, czajki, pliszki, ważki, wełnianki, sitowie, bagno zwyczajne, borówki, jagody – kwitnące oczywiście, jelenie, sarny.. co tam, pikuś – Alces dał czadu, co sie będzie krył.. jest – to ma go być widać! co prawda daleko, ale łoś na bagnie.. nie ważne, następnym razem przyjadę z taką lunetą, że pstryknę mu źdźbło trawy między zębami ;))

zwierzów było, krzaczków mych ukochanych też.. udało mi się przekombinować trasę, hehe tylko dzięki temu człowiek napatoczył sie na jelenia we własnej szanownej osobie, czegóż więcej chcieć 😉 foty nie ma, było raczej „Stefuś, Stefulku.. chodź do mnie malutki – nie widzisz jelonka, wydaje Ci się, no chodź, chodź zobacz co ja tu mam..” ;))) kochany łaciaty, jakimś cudem nie pobiegł za tym gigantem! 🙂

tak, mamy euro.. 2012 nawet.. Łorsoł sie rozpadnie, ale co tam.. mamy koko euro spoko ;)) taaaaaaaaaaak! i co ja poradzę, że Kocudza II była po drodze, jak Kraśnik.. po drodze do domu, po drodze do Kazimierza przy okazji – on też był po drodze, Dolny.. nad Wisłą ten, jeden chyba taki jest, co?! ;)) dla niewtajemniczonych z Kocudzy II pochodzi zespół Jarzębina śpiewający hit euro.. yy czy zespół może pochodzić? w każdym razie tam głównie dotychczas koncertowały nasze euro-panie :)) veni, vidi, vici.. Kocudza II zaliczona!

i wcale nie szkoda, że wszystko co dobre szybko się kończy.. jest do czego wracać, jest na kogo polować.. bezkrwawo oczywiście.. jest na co czekać, na kogo.. spod kasku, z terenówki, z pontonu.. zza obiektywu – to nic, że rybie oko zniekształca.. wszędzie równie piękny.. świat, mój, nasz :))

o ostatniej, bagiennej części majówki 2012 – 14 maja 2012 g. 22.17

czterysta razy dwa równa się..

no i pajechała.. że wiatr we włosach, tak? a zwłoki much na kasku i ubraniu to niby co? i to ja wegetarianka uśmierciłam tyle istnień ;)) Fedzia zapewne mi to wypomni, nie odpuści.. hmm.. nie byłaby Fedzią ;)) doświadczenie rzekłabym niesamowite <nie za dużo tego stwierdzenia w moim życiu ostatnimi czasy??> nie nie, jakie za dużo, oby tak dalej lejdis end dżentelmen ;))

no więc 400 km w jedną stronę, pierwsza trasa, pierwsza taaaka trasa.. a Gierkówka nadal w rozsypce.. ciekawe ile wyjeżdżałabym z miasta jadąc samochodem, piątek.. wielkiego mega długiego łikendu początek.. heheheheh nie wyjeżdżałam, nie samochodem..

męczące i owszem, pobolewało co nieco po drodze i na miejscu, pobolewa i teraz.. coś za coś jak mówią.. zdecydowanie czad czadów, cioc ciosów, chce więcej.. a co spotkałam na miejscu.. pyszny vegegrill – mój pierwszy, cudnych ludzi, cudne konie.. cudne miejsca.. cudnie sie też wracało, po coś.. do kogoś..

lubię ten świat, fajny jest zza szybki kasku :))

o długiej majówce 2012 – 14 maja 2012 g. 19.40

majówka rzepakówka ;)

Jes jes jes!!! i co z tego, że pewne części ciała obolałe, aj tam aj tam – to było coś.. Kilka godzin w palącym słońcu, w siodle.. Piękne miejsce, piękne konie, bliscy ludzie – ludź 😉 Może kiedyś lęk przed Wiki minie, może gdyby nieco częściej dosiadać tego dorodnego trakena, może byłoby łatwiej.. Noo ale nikt nie mówił, że będzie letko 😉 Właściwie to nie wiem czego się czepiam, gęsią wyścigową jest – jest, zrywa kantary – zrywa, nie da się uwiązać – nie da.. świruje – świruje.. O co mi w ogóle chodzi ;P Champion dla odróżnienia boi się płatków z drzew :))

Poza tym, świetnie sobie poradziłam i dumna jestem, że hoho !!

Majówka – część sudecka – zakończona..

Czas ruszać dalej.. Hej bagna, hej lasy, nadciągamy!!!