Miesięczne Archiwa: Maj R

4 postów

utoŃ w szambiE dziadU !!!

Spotkałam się dziś z dziewczynką, dzieciakiem jeszcze dziesięcioletnim może, coś koło tego w każdym razie. Rozmawiałyśmy, a właściwie to ja mówiłam, chwilę ledwie, wystarczającą jednak by usłyszała. Nie miała zbyt wiele czasu na przemyślenie moich słów, tak jak ja nie miałam czasu na dobranie ich, poukładanie w całość. Spóźniony prezent urodzinowy, spóźniony o kilka lat, spóźniony o całą wieczność. Nie, nie było mnie na niego wcześniej stać, teraz kiedy go dostała jeszcze nie bardzo wie co z nim zrobić, ale nauczy się – jestem tego pewna! No a ja nauczę się jak to jest, kiedy już go ofiarowałam! Uśmiech za uśmiech, radość – w końcu są wakacje! Zasłużyła na nie, choć nigdy nie powinna na nie pracować. Uśmiech za uśmiech! Było nam dobrze przez tą chwilę, ciepło i puchato… ktoś jednak postanowił odebrać nam tą radość. Cóż trzeba było zrównać dziada z powierzchnią szamba, takiego wiejskiego, gdzie szambiarka nie przyjeżdża zbyt często, takiego gdzie krówki i świnki dokładają co nieco od siebie – mhmyyyy! Spłynął, utonął – i niech tak pozostanie! A Mała, nadal się uśmiecha – aktualnie świruje z pieskiem w parku, jamola ma najwspanialszego na świecie! Straszna z niego wredota – ale to już chyba domena tej rasy.

…oj już Wrzosów, chyba przysnęłam 🙂

Do zobaczenia Maluchu, baw się dobrze, zasługujesz! Jestem tu, jakby co… jestem i będę, umiem i chcę!

OstaTnia pROstA ihaaaaa :)

Jakie to uczucie być dumnym, jakie być pewnym, jakie być zwycięzcą? Jakie to uczucie być świadomym, a jakie być uśmiechniętym i gotowym? Pewnie usłyszałabym, że połowa z tych określeń to nie uczucia, ale niech tam – przecież wiążą się z nimi emocje – i to całe stado!

Jakie to uczucie galopować na ostatniej prostej? Czuć wiatr na twarzy… rozwiewający włosy, wyciskający łzy – gnać do celu! Jakie to uczucie widzieć metę, po wykańczającym i nierównym wyścigu? Po setkach upadków w galopie odbierających dech, jeszcze większej ilości bolesnych lądowań z kłusa czy nawet stępu. Po ulewach, burzach i gradobiciach w siodle, po chłodzie i mrozie…

Jakie to uczucie po raz pierwszy wiedzieć co znajduje się za metą, nie bać się, nie oglądać wstecz? Jakie to uczucie być tak blisko?

niezbywalne, jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe, ciepłe i puchate, uśmiechnięte, moje… ihaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ!!!

ihaaaaaaaaa finiszujemy Maluchu 🙂

… fotki z drugiego maja 2013 🙂

mAłA zGodA rUleZZ :)

Jestem, żywa… cała i zdrowa – mimo, że nie było mnie na świecie przez 18 dni 🙂 miałam nieważne dokumenty, nieważną tożsamość – system PESEL wołał: weryfikacja negatywna! Te dokumenty to ważne ponoć, ale nic z nimi zrobić nie mogę… a akt ślubu nie wystarczy każdej pani z okienka, kwit meldunkowy też niewiele wart w ówczesnym świecie 🙂 No nic, wróciłam, ja i moje ja, moja firma i wszystko wokół! Co prawda na nowy dowód przyjdzie mi jeszcze poczekać, prawo jazdy też się produkuje, ale powstałam z popiołów po tożsamościowym zgonie, który nastąpił dnia 20 kwietnia 🙂
Jestem sobie cała i zdrowa i całkiem nowa, tak samo uparta, tak samo szczęśliwa i tak samo dążąca na szczyt, a jednak nowa! 🙂 A szczyt… byliśmy, byliśmy – z Piotrusiem mężusiem, co to mi nazwisko swe ofiarował 🙂

Naszą majówkową wyprawę na Kopę Biskupią zdominował widok i aromat czosnku niedźwiedziego
Oj warto było… WARTO! Następnym razem, będzie inaczej, aktywniej 😛

Uwaga Kraina Żubra!

Pojechali, cali szczęśliwi, uśmiechnięci z tytanowymi GPSami na palcach! Po całym stresie, po nerwach niewiadomego pochodzenia, po pięknej i uśmiechniętej uroczystości. Widząc i słysząc przyjazne twarze bliskich osób, mając w pamięci emocje – a właściwie czując je nieprzerwanie – zostawili cały bajzel, wsiedli w Mańka i pognali na wschód! Przyznam szczerze, że nie oddałabym za nic tego jak zdecydowaliśmy się spędzić nasze poślubne chwile, to był strzał w dziesiątkę – wybór najlepszy z możliwych – po prostu super! Być dla siebie i ze sobą w swoje święto – rewelacja!

200km drogami Mazowsza i Podlasia… słonko, chłodek i pół kilo ryżu w butach, we włosach i w ogóle wszędzie! Owy ryż dowieźliśmy aż do Puszczy…

Rano kawka, koło południa żubr… a dokładniej: ryś, wilki, jelenie, żubry, żubronie, łosie, dziki, koniki polskie, tarpany, sarny i tona ptactwa leśnego w Rezerwacie Pokazowym Żubra w Białowieży. Poranny chłodek, piękne słońce, bezchmurne niebo i on – król Puszczy – ŻUBR!

A oto kilka z setek kadrów – oj działo się, działo… 21 kwietnia 2013 roku …

Spacer po Rezerwacie okiem gps’a 🙂