Miesięczne Archiwa: Wrzesień R

5 postów

Wytupany las, uwielbiam!

Plan był prosty, kierunek las, pieszo. Młoda chętna, Młody miał się tylko wyspać przed i gotowe – ruszamy! No i ruszyliśmy, w samo południe przy 27 stopniach na plusie, ale co tam – bez przesady, ostatnie chwile ciepła trzeba zatem korzystać! Poza tym w lesie jak to w lesie, drzewa są – więc i cień jest 🙂 Uwielbiam takie spacery! Wszystko było jak z obrazka, wszystko dosłownie. To było coś czego po kilku ostatnich nerwowych dniach potrzebowałam.

Czytaj dalej

Książkowy plan!

Postanowiłam dziś, że nadszedł czas by sterta książek, którą zakupiłam doczekała się przeczytania. Co raz pojawiają się nowe, bardzo chcę je przeczytać no ale kiedy przychodzi co do czego to albo siły brak i spać by się człowiek położyła, albo inne ustrojstwo… No ale, mogę tak zrzędzić do śmierci, a książki będą sobie leżały, a w grobie mi się nie przydadzą! Czas się zatem ruszyć i przestać podziwiać ich cudny zapach – uwielbiam zapach książek, szczególnie nowych, choć nie wszystkich… czas zacząć czytać. Nie żebym wcale, mam zrywy. Tak dziś postanowiłam, że będę czytała jedną książkę na 2 tygodnie. To mój książkowy plan. Oczywiście to minimum, jeśli będzie to egzemplarz krótszy poleci szybciej. Ale chcę sobie dać czas na jedną książkę. W ten sposób do końca roku przeczytam 8 książek spośród tych kilkunastu, które czekają na swój czas! To by było extra, to będzie extra! Mam świadomość, że może być to trudne, szczególnie przy planie treningowym, postach na blogu, ząbkującym drugorodnym i życiu tak ogólnie… ale postaram się! Kciuki mile widziane 🙂

Czytaj dalej

sukces

Sukces! archiwalne wpisy odzyskane!

Ależ się cieszę! Nie sądziłam, że kiedykolwiek odzyskam mojego grusa, po pierwsze domena po drugie te wszystkie posty! Niesamowite, udało się! Pełen sukces! Ślubny zaimportował posty do wp i działa, musiałam kilka godzin poświęcić na dodawanie fotek do galerii – bo to głównie posty z moimi zdjęciami przyrodniczymi… Kawał mojej historii. Strona powstała w 2007 roku, tak więc 11 lat temu! To  jest wielkie WOW! Bardzo bardzo dziękuję 🙂 i bardzo bardzo się cieszę 🙂

Wszystkie posty archiwalne jak na archiwum przystało otrzymały kategorię ARCHIWUM plus ewentualnie kategorię FOTOGRAFIA lub inne jak chociażby AKTYWNIE. Oj z aktywnością było u mnie nieźle te parę lat temu. Teraz pomału do tego wrócę. Na razie się rozbiegam, a docelowo chciałabym startować w biegach w okolicy, nie dla rywalizacji a dla samej siebie 🙂 Już się cieszę, choć dopiero od tygodnia biegam. Jestem z siebie dumna!

Poranna kawka i poranny post pełen energii 🙂 To musi być dobry dzień! Choć nie powiem, zaczął się jakoś słabo 😉

Tak więc stronę grusgrus.pl uważam za uruchomioną 🙂 Tadam!!!!!

Tak z innej bajki… czytałam gdzieś ostatnio, że jakoś nielubiane w internetach jest „chwalenie się” swoimi biegowymi dokonaniami, że szpan, że wielce 5km przebiegł i wielkie halo z tego robi. W dupu to mam, ja zamierzam się tym dzielić, bo to mój ogromny sukces i ogromna radość – więc tak będę pisać o mojej przygodzie z bieganiem! Także ten… jak tylko znajdę sposób na publikowanie danych z endomondo bez mapy zacznę wrzucać tu swoje treningi 🙂

Foto: pixabay.com

Ihaaaa odzyskałam domenę!

Tak tak tak! Ta domena była kiedyś moja! Wiele lat temu założyłam stronę, a dokładniej założył mi ją brat, stronę z moimi zdjęciami i przemyśleniami. To był kawał mojego życia, któremu pozwoliłam odejść. Właściwie nie wiem dlaczego odpuściłam, kilka kolejnych stron też poległo w czeluściach, skasowałam je. Z grusgrus.pl mam za to gdzieś na dysku archiwum, archiwum obrazów i bodaj bazę danych. Jeśli uda mi się to odzyskać wrzucę tę zawartość tutaj, tutaj gdzie jej miejsce 🙂

Czytaj dalej

Idę pobiegać!

Całkiem niedawno ktoś zadał mi pytanie… „a co robisz dla adrenaliny?” … yyy nic! Wtedy mnie olśniło! Zasiedziałam się totalnie. Spacery z cyklu leśnego mi nie wystarczają, zawsze byłam osobnikiem aktywnym, rowery, Kampinosy przejechane wzdłuż i wszerz… zdobyte Rysy… a tu nagle zaciążyła i zwolniła. Nie żeby całkowicie się zatrzymała, ale zwolniła zdecydowanie. Spacery leśne a i owszem, ale to już nie ten wysiłek i radocha co 148,08 km na rowerze jednego dnia, albo nie to co wspomniane Rysy w piękny lipcowy poranek. Za bardzo zwolniłam, na tyle żeby stracić poczucie mocy, siły i radości jaką dawała mi aktywność fizyczna. Chłopa upolowałam totalnie zasiedziałego i mimo, że podczas „randek” zasuwał ze mną na równi, tak długo nie trzeba było czekać żeby się przekonać, że to osobnik kanapowy, dla którego złożenie łóżka to już duży wysiłek. No cóż, może nie porzucę go za tę inność 😉 Czas ruszyć cztery litery!

Czytaj dalej