Top
dagmara, Autor w serwisie uważny kadr by Dagmara
fade
1
archive,author,author-dagmara,author-1,cookies-not-set,eltd-core-1.2.1,ehf-footer,ehf-template-flow,ehf-stylesheet-flow-child,flow child-child-ver-1.0.1,flow-ver-1.6.3,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-grid-1300,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-vertical,eltd-sticky-header-on-scroll-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive,elementor-default

Architektura dobrego dnia

Jaki to jest dobry dzień? Co to znaczy dobry? Otóż mam teorię. Dobry dzień jest wtedy kiedy wstajemy o świcie (nie wliczając miesięcy zimowych), albo najlepiej jeszcze przed, uśmiechamy się do siebie, a poranna kawa rozsiewa zapach w całym domu. Kiedy piję ją patrząc na bawiące się dzieci, kiedy delektuję się tą chwilą… nie, nie chwilą ciszy, u mnie w domu pojęcie ciszy nie istnieje, zostało wykasowane ze słownika 5 lat temu 🙂 Kawa. I już? Nie, dobry dzień jest wtedy kiedy dziecko przynosi rysunek i oczekuje ode mnie tylko uwagi. Kiedy chce się podzielić tym co narysowało. Dobry dzień jest wtedy kiedy dostrzegam jak mały człowiek sam wie najlepiej jak znaleźć ukojenie i spokój. Kiedy wydaje się, że nie ma szans na uspokojenie nagle przychodzi sam z siebie i wtula się w mój brzuch. Kiedy słyszę jak zwalnia mu się oddech i na ustach pojawia uśmiech. To są te chwile, które czynią dzień dobrym. To jest codzienność, którą funduję sobie ja i moje dzieci. To jest codzienność, której zbyt często nie zauważam, bo właśnie jest codziennością.

Po prostu od nowa

Dobry wieczór świecie… mamy niedzielę, pochmurną i deszczową, jest chłodno… Kiedy rano zobaczyłam co się święci za oknem uśmiechnęłam się. Czuję przesyt słońcem, cieszy mnie plucha, chłodek… martwi jedynie fakt, że za chwilę nie będę mogła już zamknąć okna, bo mi zimno… a będę je otwierała na krótko i to zerkając na parametry w airly… żeby wywietrzyć smogiem chałupę. Ależ byłoby cudnie móc cieszyć się tym chłodem cały dzień, przymykać bo faktycznie stopy marzną. Czyżbym stała się chłodolubna? To możliwe? Jeszcze niedawno oddałabym dużo by zamieszkać w Afryce, a teraz… Albo zmęczyły mnie upały i porażające słońce, albo mi się w głowie odmieniło. Ale to fakt, mam dość lata. Jeszcze niedawno końcówka października to było “łeeeeee to już prawie listopad!” a teraz… końcówka października to “ihaaaaa urodzinki!” 🙂 Nie, nie … nie moje, bynajmniej! Jak to się może człowiekowi pozmieniać 🙂

Uważna pauza

Siedzę na kanapie, patrzę, widzę… raz dwa trzy cztery pięć… kwiatków na półce. W półcieniu widzę, lampka z Ikei oświetla ciemny pokój. Kadzidełka już nie czuć, czuć za to delikatny chłodek wpadający przez otwarty balkon. Tuż obok posapuje pies, śpi. Tykanie zegara, szum laptopa. Za oknem warkot samochodów. Wieczór. Porozrzucane na podłodze zabawki, są wszędzie… patrzę. W pierwszej chwili myślę “kurcze znowu nie przypilnowałam żeby je sprzątnęli przed snem” … nie kończę wypowiadać tego zdania w myślach kiedy pojawia się kolejna myśl … “eee tam…to nieważne“. Tutaj mieszkają dzieci, widać to na podłodze, w łazience, widać na suszarce na pranie stojącej na balkonie, widać w kuchni. Tutaj jest ich dom. Uśmiecham się. Eee tam, jakoś mnie ten bajzel nie boli… uśmiecham się. Ogarnę. Uśmiecham się całą sobą.

Robisz coś spektakularnego? Tak, żyję!

Żwawe żuczki opanowały dziś las, pierworodna co raz upominała mnie abym uważała jak idę bo tu żuczek, tam żuczek… kilku nawet uratowała życie obracając je na nóżki. Młody leciał, zatrzymywał się tylko na moje usilne wołania aby poczekał bo chcę zrobić zdjęcie. Kilka nawet zrobiłam. Tak tak, wrzosy też 🙂

Las jest już jakiś inny, mimo ciepła jest jakoś inaczej. Albo mam syndrom zapatrzenia w Puszczę, albo jesień zaczyna się tam gościć.

puszcza białowieska

Puszcza Białowieska, najpiękniejsze miejsce na Ziemi

Sobota, dzwoni budzik, jest 4:30. Tak! Nie mam problemu ze wstaniem, po chwili budzę dzieciaki, też nie mają problemu mimo, że wycieczka jest dla nich niespodzianką. Młoda wiedziała, że idziemy w sobotę na długi spacer do lasu, ale nie wiedziała, że nasz kierunek to Kraina Żubra! Do Białowieży mamy niespełna 200km, nawigacja pokazywała czas ok 3h i tyle zajęło nam dojechanie na miejsce. Jam gatunek wrażliwy, ilekroć wjeżdżam na tereny Puszczy tylekroć łza kręci mi się w oku, ogarnia mnie wzruszenie generalne 🙂 Tak samo było i tym razem. Puszcza Białowieska przywitała nas słoneczkiem i pustym parkingiem pod Rezerwatem Pokazowym Żubrów. To był punkt pierwszy wycieczki. Dzieciaki dopiero kiedy przekroczyły bramy Rezerwatu dowiedziały się dokąd jechaliśmy. Witaj w Krainie Żubra córeczko 🙂 Oto i najstarszy las w Europie <3