blisko blisko, co raz bliżej

Zaczęłam pisać posta, napisałam już całkiem sporo by przeczytać i usunąć treść. Zacząć od nowa. Nie to nie wyraz perfekcjonizmu i niezadowolenia z tego co napisałam. To było takie jakieś wyciśnięte, zupełnie nie to po co zasiadłam przed kompem. Chciałam napisać o tym, że ten rok był trudny, ale że wiele mnie nauczył i wiele w moim życiu zmienił. To był ważny rok, ale to był rok którego nie chcę podsumowywać. Nie chcę robić wyliczanki plusów i minusów, zaliczonych zadań i tych, które pozostaną w sferze „to do list„. Dlaczego zatem piszę tego posta? Dlatego, że właśnie to chcę napisać, powiedzieć NIE podsumowaniom. 

Życie jest teraz, a to co za nami procentuje w taki czy inny sposób. Staram się być tu i teraz bez oglądania się wstecz. Tak owszem, przeszłości nie wymażę, była lekcją, potrzebną. Ta lekcja już jednak za mną, zrobiła swoje, ja zrobiłam. Teraz jestem tu, teraz żyję tu. Nie chcę żyć tym co było, ani też tym co będzie… Jedyne na co czekam to wakacje, wspólny wyjazd… pierwszy! Jak będzie, nie wiem – nie planuję, zobaczymy 🙂 Wypadałoby rzucić: „będzie lało” .. a ja odpowiem „no to będzie” bo jaki mam na to wpływ, żaden 🙂 

Zostały dwa tygodnie 2018 roku…. aaaa właśnie! Jest jednak jeszcze jedna rzecz, na którą czekam – dłubanina w nowym kalendarzu, mała rzecz a cieszy 🙂 Piękny pachnący, analogowy – choć podobno można go połączy z apką w telefonie. Nie chcę, dziękuję, chcę długopis… cienko piszący niebieski długopis i mój nowy kalendarz – połączenie idealne.

A może w 2019 roku uda mi się powrócić do zabawy w fotografię, tę moją, wyłącznie moją. Mam czym, pytanie czy nadal mnie to kręci… Może odnajdę swoje ja w innej twórczej dziedzinie… kto wie 🙂

Dodaj komentarz