różności

9 postów

kryzys

Kryzys chlapopochodny

W uważności chodzi o bycie tu i teraz, czerpanie z codzienności… ale czy to znaczy, że nie powinnam czekać na wiosnę? Aaaaale ja czekam! Chcę mieć tę moc by pójść do lasu bez obaw o przemarznięcie towarzystwa, o nudę w wózku, bo buty jakoś gryzą młodego. Poza tym zwyczajnie wiosna to jest to, zima w wykonaniu tegorocznym to kicha, więcej deszczu i plusów niż zimy w pełnym tego słowa znaczeniu. Narzekam? Narzekam! Chcę wiosny, kryzys zimowy mam.

Czytaj dalej

wdzięczność

Środa, wieczór

Tylko wdzięczność dziś… za moje kochane dzieci, za to że są, dokładnie takie o jakich marzyłam! Za łzy, które podobno oczyszczają. Za pomysł i za pamięć, którą proszę o wsparcie… Jak to mówią… traktuj innych tak jak chciałbyś być traktowany, mów jak chciałbyś by do ciebie mówiono. Tylko pamiętać, pamiętać.

Jutro ma być ładnie, ładnie czyli bez deszczu bo o śniegu póki co zapomnieć można. Jutro więc trzaśniemy jakiś spacerek dłuższy niż psia rundka, a jak nie dłuższy to chociaż ciekawszy! Jutro będzie nowy dzień…

Że takie coś to nie post? No może i nie, ale ja obiecałam sobie codzienną praktykę wdzięczności, jak obiecałam tak czynię. Krótko ale jest! No.

Obrazek wyróżniający: ArtsyBee on pixabay.com

oczyszczenie

Oczyszczenie

No i nie mam się czym pochwalić, slow mi nie wyszło choć nigdzie się nie spieszyłam, nie wyszło mi też słuchanie zamiast gadania. Ale chyba kumam co poszło nie tak. Jak się człowiek obudzi w dobrym nastroju i ma chęć do życia i podjęcia wyzwania i zaraz potem zostanie sprowadzony do parteru, to ciężko później być takim jak chciałam. Nie wyszło. Poszło mi wręcz fatalnie. Bywa. Nie będę rozpamiętywać. Stawiam tu kropkę. Tu za nią stawiam słowo: oczyszczenie! Tak! Mam wrażenie, że wieczorna medytacja to było swoiste oczyszczenie. Poczułam ulgę, spokój i dałam sobie to czego było mi trzeba, a czego nie mogę dostać na zewnątrz, mimo że usilnie się o to dopominam. Mam i nie oddam! Wara ode mnie, bo pogryzę niczym to wielkie białe ciele, które rzuciło się dziś na mojego psa… brrr…

Czytaj dalej

zielone

Zielone znaczy jedź…

Kiedyś, wiele lat temu byłam świetnym pływakiem, wygrywałam wszystkie możliwe zawody w klasycznym i kraulu. Gdyby gdybym… myślę, że kto wie może osiągnęłabym coś w tej dziedzinie. Jestem wręcz pewna, że tak. No ale, tak się nie stało, warunki były jakie były, ludzie i okoliczności też. Teraz okoliczności są jeszcze inne, basen to frajda szczególnie dla córeczki. Uwielbia wodę, po mamusi zapewne bo taty to jakoś nie kręci. Tak mnie naszło na wspomnienia przy okazji naszej dzisiejszej wyprawy na wodne zabawy. Kto by pomyślał (bo ja nie sądziłam, że to możliwe), że w zimie otwarta jest zjeżdżalnia – tuba, która „wychodzi” poza budynek. Na dworze zimno, a w tubie ujdzie, chłodkiem zawiewało głównie przez prędkość jaką osiągałyśmy sunąć w dół 🙂 Lubię spędzać z nią czas, tak jeden na jednego… a już na basenie to w ogóle 🙂 Zapiszę ją na naukę pływania, niech sobie poszaleje, niech pozna co to frajda z wodnych cudów… a chętna na to, że aż jej się uszy trzęsły kiedy spytałam 🙂 Zielone znaczy jedź! Nie wyrzucaj wykorzystaj! Ihaaaa 🙂

Czytaj dalej

blisko blisko, co raz bliżej

Zaczęłam pisać posta, napisałam już całkiem sporo by przeczytać i usunąć treść. Zacząć od nowa. Nie to nie wyraz perfekcjonizmu i niezadowolenia z tego co napisałam. To było takie jakieś wyciśnięte, zupełnie nie to po co zasiadłam przed kompem. Chciałam napisać o tym, że ten rok był trudny, ale że wiele mnie nauczył i wiele w moim życiu zmienił. To był ważny rok, ale to był rok którego nie chcę podsumowywać. Nie chcę robić wyliczanki plusów i minusów, zaliczonych zadań i tych, które pozostaną w sferze „to do list„. Dlaczego zatem piszę tego posta? Dlatego, że właśnie to chcę napisać, powiedzieć NIE podsumowaniom. 

Czytaj dalej

burzowe chmury

Burzowe chmury

To był koszmar, istny koszmar… Od rana nadciągały czarne chmury, ale nie spodziewałam się, że będzie aż tak źle. Patrząc wstecz, patrząc sporo wstecz aura nie zapowiadała aż takiego załamania. Nie wiem jak to możliwe, jakiś kryzys czy coś… Siedzę i nie wierzę. Tak wiem, przyroda jest nieokiełznana, przyroda jest nieprzewidywalna, burze pojawiają się znikąd… Nie prawda, burze zawsze gdzieś mają swój początek, skądś się te burzowe chmury biorą, te komórki burzowe czy jakoś tak, gdzieś i z czegoś się wytwarzają. Tak było i tym razem. Hmm…

Czytaj dalej

Książkowy plan!

Postanowiłam dziś, że nadszedł czas by sterta książek, którą zakupiłam doczekała się przeczytania. Co raz pojawiają się nowe, bardzo chcę je przeczytać no ale kiedy przychodzi co do czego to albo siły brak i spać by się człowiek położyła, albo inne ustrojstwo… No ale, mogę tak zrzędzić do śmierci, a książki będą sobie leżały, a w grobie mi się nie przydadzą! Czas się zatem ruszyć i przestać podziwiać ich cudny zapach – uwielbiam zapach książek, szczególnie nowych, choć nie wszystkich… czas zacząć czytać. Nie żebym wcale, mam zrywy. Tak dziś postanowiłam, że będę czytała jedną książkę na 2 tygodnie. To mój książkowy plan. Oczywiście to minimum, jeśli będzie to egzemplarz krótszy poleci szybciej. Ale chcę sobie dać czas na jedną książkę. W ten sposób do końca roku przeczytam 8 książek spośród tych kilkunastu, które czekają na swój czas! To by było extra, to będzie extra! Mam świadomość, że może być to trudne, szczególnie przy planie treningowym, postach na blogu, ząbkującym drugorodnym i życiu tak ogólnie… ale postaram się! Kciuki mile widziane 🙂

Czytaj dalej

sukces

Sukces! archiwalne wpisy odzyskane!

Ależ się cieszę! Nie sądziłam, że kiedykolwiek odzyskam mojego grusa, po pierwsze domena po drugie te wszystkie posty! Niesamowite, udało się! Pełen sukces! Ślubny zaimportował posty do wp i działa, musiałam kilka godzin poświęcić na dodawanie fotek do galerii – bo to głównie posty z moimi zdjęciami przyrodniczymi… Kawał mojej historii. Strona powstała w 2007 roku, tak więc 11 lat temu! To  jest wielkie WOW! Bardzo bardzo dziękuję 🙂 i bardzo bardzo się cieszę 🙂

Wszystkie posty archiwalne jak na archiwum przystało otrzymały kategorię ARCHIWUM plus ewentualnie kategorię FOTOGRAFIA lub inne jak chociażby AKTYWNIE. Oj z aktywnością było u mnie nieźle te parę lat temu. Teraz pomału do tego wrócę. Na razie się rozbiegam, a docelowo chciałabym startować w biegach w okolicy, nie dla rywalizacji a dla samej siebie 🙂 Już się cieszę, choć dopiero od tygodnia biegam. Jestem z siebie dumna!

Poranna kawka i poranny post pełen energii 🙂 To musi być dobry dzień! Choć nie powiem, zaczął się jakoś słabo 😉

Tak więc stronę grusgrus.pl uważam za uruchomioną 🙂 Tadam!!!!!

Tak z innej bajki… czytałam gdzieś ostatnio, że jakoś nielubiane w internetach jest „chwalenie się” swoimi biegowymi dokonaniami, że szpan, że wielce 5km przebiegł i wielkie halo z tego robi. W dupu to mam, ja zamierzam się tym dzielić, bo to mój ogromny sukces i ogromna radość – więc tak będę pisać o mojej przygodzie z bieganiem! Także ten… jak tylko znajdę sposób na publikowanie danych z endomondo bez mapy zacznę wrzucać tu swoje treningi 🙂

Foto: pixabay.com

Ihaaaa odzyskałam domenę!

Tak tak tak! Ta domena była kiedyś moja! Wiele lat temu założyłam stronę, a dokładniej założył mi ją brat, stronę z moimi zdjęciami i przemyśleniami. To był kawał mojego życia, któremu pozwoliłam odejść. Właściwie nie wiem dlaczego odpuściłam, kilka kolejnych stron też poległo w czeluściach, skasowałam je. Z grusgrus.pl mam za to gdzieś na dysku archiwum, archiwum obrazów i bodaj bazę danych. Jeśli uda mi się to odzyskać wrzucę tę zawartość tutaj, tutaj gdzie jej miejsce 🙂

Czytaj dalej