Formalna to za mało

formalna

Tak, to prawda, praktykowanie uważności to nie tylko medytacje, to codzienność, to tu i teraz choć kilka razy w ciągu dnia. Nie idzie mi to, nie pamiętam o tym, zapominam… myślę, że mimo nawijającej bezustannie młodej dałoby się wplatać uważność w zwykłe codzienne czynności. Może zacząć od wieczora… wtedy rozpraszaczy nie ma, wtedy mogę skupić się na ogarnięciu, na przygotowaniu chleba, na prysznicu czy myciu zębów. Tak, praktyka formalna to zdecydowanie za mało. Spróbuję w ten sposób. Ciekawe czy będę się miała czym jutro pochwalić 🙂

Za co dziś jestem wdzięczna… za skrawki błękitnego nieba, momentami nawet całkiem spore skrawki… za to coś dla mnie, szczegółów nie będzie 😉 … za rozpoczęte porządki akwarystyczne – w końcu! Za wiatr, który rozwiał smog! A na jutro? Intencja to się bodaj nazywa, na jutro to stawiam sobie jeden mały cel – slow jak to mówi pewna filozofia… slow i tyle. I jeszcze cisza. Przeczytałam wczoraj świetny tekst Dalai Lamy „Kiedy mówisz, powtarzasz tylko to co już wiesz… słuchając możesz nauczyć się czegoś nowego”… W punkt! Tak więc powoli i w milczeniu. Mądrości rodzicielskie odstawiam w kąt, zobaczymy co z tego wyniknie 🙂

Obrazek wyróżniający: Neu Paddy – Pixabay.com

Dodaj komentarz