Ihaaaa odzyskałam domenę!

Tak tak tak! Ta domena była kiedyś moja! Wiele lat temu założyłam stronę, a dokładniej założył mi ją brat, stronę z moimi zdjęciami i przemyśleniami. To był kawał mojego życia, któremu pozwoliłam odejść. Właściwie nie wiem dlaczego odpuściłam, kilka kolejnych stron też poległo w czeluściach, skasowałam je. Z grusgrus.pl mam za to gdzieś na dysku archiwum, archiwum obrazów i bodaj bazę danych. Jeśli uda mi się to odzyskać wrzucę tę zawartość tutaj, tutaj gdzie jej miejsce 🙂

Cieszę się jak dziecko zabawką z ulubionej kreskówki, cieszę się, że udało mi się odzyskać domenę! Szukałam jakiejś żurawiopokrewnej i od czapy w wyszukiwarce domen wpisałam właśnie grusa… i ku memu ogromnemu zdziwieniu była dostępna 🙂 Jest moja i nie oddam! Choćbym miała przestać pisać, domeny nie oddam… treści nie skasuję!

Tak więc jestem tu ja i mój żuraw, dlaczego żuraw, dlaczego grus grus? Te ptaki mnie zachwyciły, kiedyś dawno temu na bagnach południowej Lubelszczyzny zakochałam się w ich majestatycznym wyglądzie, wyjątkowej naturze i … w klangorze – ich krzyku… Nadal ciarki mnie przechodzą kiedy idąc lasem słyszę klangor przelatującego klucza, cudne uczucie. Na bagnach zostawiłam kawał mojej historii, trudnej ale i szczęśliwie zakończonej. Żuraw do mnie wrócił i niesamowicie mnie to cieszy! 🙂

A tak poza tym byłam dziś pobiegać, to też mnie niesamowicie cieszy szczególnie, że dziś w końcu poczułam, że pobiegałam… treningi zaczynają przybierać na intensywności i to mi się podoba 🙂 Aaaaa co najlepsze, chłop się nakręcił… też będzie biegał, bynajmniej postanowił spróbować. No jak mu żona powiedziała, że sobie nie wyobraża jego podczas biegania innego niż z peronu na peron, to się chyba poczuł urażony. No ale już pisałam, że to kanapowiec. Zobaczymy, może mnie jeszcze zaskoczy. Trzymam kciuki i za siebie i za niego 🙂 To idę, spać…

Foto: Pixabay

 

Dodaj komentarz