Jestem jestem, biegam biegam :)

Nie nie, brak wpisów nie oznacza wcale, że porzuciłam bieganie albo uważność! Nie drodzy państwo, po prostu jakoś czasu nie było na przelewanie tych moich biegów i przemyśleń na ekran. Już jestem i donoszę uprzejmie, że idzie mi co raz lepiej. Z planu na 10km zrobiłam plan treningowy na półmaraton. W sobotę przebiegłam moje pierwsze 8km – wow być dumnym! Ale już w niedzielę bodaj uznałam, że rezygnuję z tego planu i będę biegała 3x w tygodniu. Na ten moment po 5 i 8 km. Chcę dojść do etapu kiedy będzie to trzy biegi tygodniowo po 10km. Dalej póki co nie sięgam. Dycha mnie na ten moment satysfakcjonuje. A półmaraton postaram się strzelić wiosną 2020. Do tego czasu postaram się zamknąć rozejście mięśnia prostego brzucha i heja 🙂 Dam radę! Jak dycha nie będzie problemem to i 21 pójdzie przy odpowiednich treningach.

Tak więc ostatnio ósemka, teraz na jutro plan na piątkę. No i wystartować chcę, w Mazowieckiej Piątce 🙂 A co! To bieg uliczny na 5km. Tyle już biegam z czasem poniżej 35 minut. Do startu został miesiąc postaram się zejść do 30 minut i będzie super 🙂 Nie zależy mi na wyniku, choć w takim dystansie nie chciałabym być ostatnia. Nakręciłam się, nigdy nie brałam udziału w takim biegu, w żadnym nie brałam udziału, no chyba że mowa o szkole 🙂 Ja nie wiem skąd ludzie mają tę parę w kopytach, jak patrzę na czołówkę tych biegów – masakra!

Osiem kilometrów, jak już pisałam wyżej tyle przebiegłam w sobotę. Pod koniec ostatniego kilometra zaczęłam odczuwać dawną kontuzję kolana, dlatego nie szarpnęłam się na dychę – choć zanim odezwało się kolano kusiłooooo… No nic, najważniejsze to nie przegiąć. Wiem już, że tyle dam radę. Uważam, że całkiem dobrze mi poszło 🙂 Jeszcze ze dwa tygodnie rytmem 5 – 8 – 5 km i rzucę się na dychę. Ależ mi to daje frajdę. Marzenia uskrzydlają… a moim jest maraton 🙂

Aktualnie biega ślubny – postanowił, że też zaszaleje… Trzymam kciuki!

Zmykam. Dobrej nocy!

 

Dodaj komentarz