dąbrowica

14 postów

w maju jak w rajuuuu :) ofkors!

po motórowych wyprawach, konnych przygodach w rzepaku nadejszły bagienne chwile.. poranna kawa na ławce w słońcu, zapach bagna, mokrego psa 😉 krzyk żurawii, żegluga śródlądowa.. w diurawym pontonie ;)) tchibo family – taaaak! audycja zawiera lokowanie produktu ;)) najlepsza jest, co ja poradzę! najlepsza to byla raczej mina Czupurka, nawiedzonego w Kraśniku, kolejne co ja poradzę, że Kraśnik był po drodze ;)) żurawie niespotykanie mało płochliwe.. no i ……………………………… łoś, prawdziwy najprawdziwszy łoś, patrz >> Alces alces .. serio, był.. nie wiem skąd, może stwierdził, że skoro już nabawiamy się zakwasów obchodząc Suchy Ług – trzeba zafundować nam nieco więcej rozrywki niż bagatela: rosiczki, żurawiny, żurawie, myszołowy, prawdopodobnie kania ruda, czajki, pliszki, ważki, wełnianki, sitowie, bagno zwyczajne, borówki, jagody – kwitnące oczywiście, jelenie, sarny.. co tam, pikuś – Alces dał czadu, co sie będzie krył.. jest – to ma go być widać! co prawda daleko, ale łoś na bagnie.. nie ważne, następnym razem przyjadę z taką lunetą, że pstryknę mu źdźbło trawy między zębami ;))

zwierzów było, krzaczków mych ukochanych też.. udało mi się przekombinować trasę, hehe tylko dzięki temu człowiek napatoczył sie na jelenia we własnej szanownej osobie, czegóż więcej chcieć 😉 foty nie ma, było raczej „Stefuś, Stefulku.. chodź do mnie malutki – nie widzisz jelonka, wydaje Ci się, no chodź, chodź zobacz co ja tu mam..” ;))) kochany łaciaty, jakimś cudem nie pobiegł za tym gigantem! 🙂

tak, mamy euro.. 2012 nawet.. Łorsoł sie rozpadnie, ale co tam.. mamy koko euro spoko ;)) taaaaaaaaaaak! i co ja poradzę, że Kocudza II była po drodze, jak Kraśnik.. po drodze do domu, po drodze do Kazimierza przy okazji – on też był po drodze, Dolny.. nad Wisłą ten, jeden chyba taki jest, co?! ;)) dla niewtajemniczonych z Kocudzy II pochodzi zespół Jarzębina śpiewający hit euro.. yy czy zespół może pochodzić? w każdym razie tam głównie dotychczas koncertowały nasze euro-panie :)) veni, vidi, vici.. Kocudza II zaliczona!

i wcale nie szkoda, że wszystko co dobre szybko się kończy.. jest do czego wracać, jest na kogo polować.. bezkrwawo oczywiście.. jest na co czekać, na kogo.. spod kasku, z terenówki, z pontonu.. zza obiektywu – to nic, że rybie oko zniekształca.. wszędzie równie piękny.. świat, mój, nasz :))

o ostatniej, bagiennej części majówki 2012 – 14 maja 2012 g. 22.17

16 PLN i fruuuuniesz..

.. Warszawa >> Lublin >> Biłgoraj >> Stalowa Wola >> Tarnobrzeg >> Niepołomice >> Kraków >> Katowice >> Krapkowice >> Prudnik >> Ucieszków >> Kędzierzyn-Koźle >> Pyskowice >> Katowice >> Kraków >> Bochnia >> Tarnów >> Sędziszów Młp. >> Rzeszów >> Leżajsk >> Tarnogród >> Biłgoraj >> Dąbrowica >> BAGNAAAAAA 🙂

>> Biłgoraj >> Lublin >> Warszawa……. google maps mówi – 1488km

ot i droga do piękna.. nie zawsze prostą i krótką jest, pomyślał jeżyk i potuptał po swój ogryzek..

to był maj…

.. decyzja, moja

nie potrzebuję już twojej ochrony, nie potrzebuję i nie chcę, możesz już przestać – PRZESTAŃ! tak, usiądziemy na krawężniku i opowiem Ci.. chcę, potrzebuję, umiem! trzydzieści lat, może dwadzieścia, dwadzieścia kilka.. dość! widzę, słyszę, czuję.. wiem.. a co będzie dalej, nie mam pojęcia.. czas pokaże..

dużo wielokropków, dużo niewiadomych, jeden pewnik..

majowe piękno bagien, niezaprzeczalne niczym to co już wiem.. niech ta chwila trwa..

dzień dobry życie.. może kawy?

widziałam wolność, w oddali…

.. coś mi się wydaje, że w piątek wszyscy ruszyli na bagna, nie tylko ja – my, wszyscy! skąd oni wiedzą o istnieniu tego miejsca, przecież jest daleko, zacisznie.. jak to się stało, że nagle drogi przestały być szerokie, że nagle dziewięćdziesiąt na godzinę to prędkość zawrotna i nieosiągalna, hmm.. nie wiadomo no cóż, każdy kiedyś musi natrfić na akcję WYJAZDY i POWROTY.. tylko gdzie te zapowiadane tabuny policyjnych patroli, chyba pojechały pilnować dróg prowadzących wszędzie byle nie na Lublin..
.. no nic, liczy się efekt.. a był, a jest taki mój, uśmiechnięty, trochę też zadumany, trochę taki.. no mój po prostu..

spotkałam wolność, widziałam.. w oddali..

a bagna, jak zawsze piękne…

w marcu jak w garncu, jak to mówią..

.. po długiej przerwie, spośród śnieżnych płatków milczenia wyłania się .. śnieżnych płatków siedemnaście kilogramów 😉 a tak na poważnie, to znudziło mi się już gadanie o zimie, i dobrze, mam nadzieję, że nie tylko mi 😉 trzeba będzie wymyślić jakiś nowy wstęp i nowe zakończenie, hehe problemu zdecydowanie nie będzie! 😉 dobra, dość farmazonów..

.. zdjęcia z przywitania wiosny, która postanowiła nadejść tuż po opuszczeniu przez moją szanowną osobę bagien mych ukochanych! tak więc zima, ale z żurawiami w tle 🙂

.. jakoś po piętnastym marca 🙂

Ptaki Polski tom IV

Wiosną na bagnach niekoniecznie widać wiosnę, ale słychać ją na calego! Wiosną na bagnach nie jest łatwo przedrzeć się na drugą stronę rowu! Wiosna na bagnach można się skąpać i wcale się tym nie denerwować! Wiosną na bagnach świeci słońce! Wiosną na bagnach .. króluje ptaków śpiew!

Wiosną na bagnach mieszkają cztery rodzaje ptaków:
1. żurawie
2. czubki, patrz: czajki
3. kaczki (ze dwa albo trzy gatunki)
4. cała reszta, czyli: sikorki (bogatki, modraszki + wersja uboga), śpiewaki, grubodzioby, dzięcioły (duży, zielony), myszołowy, pliszki siwe, kruki, mazurki, szczygły, kopciuszki, sójki, kosy, szpaki, czyże, grubodzioby, trznadle, pleszki, błotniaki stawowe, dziwonie i pewnie kilka innych, z którymi wygrała moja skleroza 🙂

Wydawać by się mogło, że to takie błogie i spokojne miejsce, jakże mylne to spojrzenie. Gdzież indziej można wejść w sam środek stada dzików, gdzież indziej zostać obwarczanym przez łosio-jelenia .. Wyjątkowe miejsce, piękne jak zawsze!

11 – 16 marca 2008 roku

Kolejna wyprawa na bagna, kolejne fotki jakże inne od poprzednich. Nowe i jakże prawdziwe hasło „ciekawostka” oraz wiele wiele innych dziwnych zdarzeń. Pogoda iście kwietniowa a tu marzec na kalendarzu, słońce, burza z gradobiciem, deszcz, wiatr i chłód poranka. Tak mi się już porobiło, że na pogodę w plenerze nigdy nie narzekam, ewentualnie rzec można „niesprzyjająca” 🙂
Dej łan, jak to mawiają za wielką wodą, słonko i duużo wiatru .. żurawie, sikorki i całe mnóstwo śpiewającego piękna 🙂

Cały sześciodniowy pobyt na podmokłym terenie upłynął pod znakiem leśnych wędrówek, „polowania” na żurawie i nasłuchiwania wiosny. Tam zdecydowane przedwiośnie, choć poza żurawiami przyleciały już dzikie kaczki, szalone czajki i całe mnóstwo innych ćwirków, co to nazwy nie koniecznie znam ..

13 marca – Obary, z zupełnie innej niż dotychczas strony, pieszo i bez planu, fajnie! Nietypowo jak na mnie zamieszczam kilka fotek, jak to go nazwałam, sarenka Szczepana 🙂 Tak mi się spodobał, że nie mogę się oprzeć! Poza tym zaświadczam oficjalnie, iż żurawiny mają już pąki a gradobicie to czysty przypadek 😉

Poszukiwanie słońca gdzieś między wiatrem a deszczem, może i „niesprzyjająca” ale nie odebrało to bagnom piękna a żurawiom dostojności, nie mówiąc już o krzyku. Wspaniałe miejsce !!