medytacja

3 postów

Zrobiło się żółto

Przyznać muszę, a raczej chcę, że zawierucha za oknem przywiała mi jakiś wewnętrzny spokój. Nie daję się porwać emocjom, staram się i mi wychodzi. Podoba mi się taki stan rzeczy, wyciszenie mimo gęgolenia, jękolenia i pokrzykiwania. Dziś czuję wdzięczność, przeogromną. Niby nic, niby banał, a cieszę się i wdzięczna jestem tak bardzo, że uśmiech mi z ust nie schodzi od dobrych pięciu godzin. Lubię ten stan, Ania mówi, że „wdzięczność jest antidotum na lęk i strach” … mogłabym tak dziękować codziennie 🙂 Za czysty oddech dziś jednak nie podziękuję. Wyszliśmy drużyną z psem, od drzwi dało się czuć komin, wichura umknęła wróciło stare dobre, żółte. Tego nie lubię. No nic, na to narzekać będę zawsze, niewiele mogę… bezsilność w sumie.

Czytaj dalej

dzień 1

Wyzwanie: dzień 1

Po prostu zacznij mówi dziś do mnie karteczka. Tak więc START! Udało mi się wywalić ze słownika słowo MUSZĘ, chociaż to nie nowość, bo od dawna mówię, że nie muszę tylko chcę… ale dziś wyjątkowo się pilnowałam. Tutaj sukces. Gorzej z zadaniem numer dwa czyli zrobieniem czegoś dla siebie, co dawno odłożyłam na bok… nie udało się. Chciałam pójść na wieczorny spacer… ale jak zobaczyłam wskaźniki jakości powietrza, to z przykrością wolę nie wykonać zadania, niż wejść do rury wydechowej jaka panuje aktualnie na zewnątrz. 🙁 Trudno, wymyślę coś innego, albo zrealizuję to zadanie jak tylko poprawi się sytuacja na froncie. Tak czy tak dzień zaliczam, karteczkowy dzień. 🙂

Dziś krótko, 5 minutowa wieczorna medytacja dla mam, rozkojarzenie wzięło górę, za bardzo poleciałam w relaksację i prawie mi się usnęło na siedząco 🙂

Ogólnie to był dość dobry dzień, choć nie bez komplikacji. Kapka wdzięczności… dziś za względny spokój i za empatyczne dwójki 🙂 Bardzo jestem podekscytowana! No dobra na teraz więcej nie napiszę, towarzystwo się uruchamia 😉 i co gorsza podgrzewa 🙁

Jutro dzień drugi wyzwania, do zobaczenia!

formalna

Formalna to za mało

Tak, to prawda, praktykowanie uważności to nie tylko medytacje, to codzienność, to tu i teraz choć kilka razy w ciągu dnia. Nie idzie mi to, nie pamiętam o tym, zapominam… myślę, że mimo nawijającej bezustannie młodej dałoby się wplatać uważność w zwykłe codzienne czynności. Może zacząć od wieczora… wtedy rozpraszaczy nie ma, wtedy mogę skupić się na ogarnięciu, na przygotowaniu chleba, na prysznicu czy myciu zębów. Tak, praktyka formalna to zdecydowanie za mało. Spróbuję w ten sposób. Ciekawe czy będę się miała czym jutro pochwalić 🙂

Czytaj dalej