schemat

1 posta

Tu i teraz!

Kilka dni temu uświadomiłam sobie, że stale się o coś martwię – najczęściej są to rzeczy, które mają mieć miejsce w przyszłości – mniej lub bardziej odległej. Właściwie mogę zaryzykować tezę, że ów „przepowiednie” nigdy się nie spełniają, za to skutecznie utrudniają mi normalne życie! Zauważyłam, że ów dolegliwość nasiliła się u mnie w czasie ciąży. Nie, nie – nie żeby to była jakaś nowość, ale zachowanie to znacznie przybrało na sile – do tego stopnia, że zaczęło mnie wkurzać.
Jestem bardzo szczęśliwa, spełniają się moje marzenia tylko, że to wieczne zamartwianie się nie daje mi się w pełni cieszyć tym szczęściem, tym co mam, tym czego pragnęłam i po co sięgam bez problemu. Wkurzyłam się, a i owszem! Tak, ze mną jest dokładnie tak jak napisali w mądrym artykule, to schemat z przeszłości. Kwestia zasługiwania bądź nie na szczęście – a dokładniej takie poczucie, że to przecież niemożliwe, żeby tak po prostu dostać to czego się pragnie!

Zapomniałam, przez te kilka miesięcy zapomniałam czego się nauczyłam – a nauczyłam się i wiem, że zasługuję na wszystko co najlepsze i nie muszę za to płacić wysokiej ceny i nie muszę się już bać, że ów szczęście zostanie mi odebrane. Zapomniałam, zwyczajnie natłok nowych nieznanych sytuacji, odczuć, których doświadczam będąc w „dwupaku” sprawił, że się pogubiłam. Każdy dzień przynosi coś nowego, nieznanego – obawy są naturalne – mogę się bać, ale w związku z tym co dzieje się dziś – mogę się obawiać tego nieznanego co się pojawia, owszem! Jednego dnia pojawia się „coś” – wzbudza obawy bo: co to jest? Drugiego, trzeciego i przez kolejne dni trwa, a ja razem z tym ze świadomością, że to jest ok – bo taką wiarygodną informację otrzymałam. Nagle to „coś” znika! Nic innego jak: ale dlaczego zniknęło? Kolejne obawy, kolejne nowe sytuacje, których zwyczajnie muszę się nauczyć. Umiem, już pomału umiem to przyjmować. Ale nie chcę i nie zamierzam już więcej bać się na zapas, bo może się wydarzy, bo ryzyko, bo świadomość! Gówno a nie świadomość, gówno a nie wiedza! To schemat, krytyk wyłapał świetnie moment kiedy jestem nieco rozkojarzona natłokiem nowości. Dość tego! Będę się bać i wymyślać plany i rozwiązania na rzeczy, których doświadczam – a nie rzeczy, których być może doświadczę!

Za dużo już straciłam przez to martwienie się na zapas – DOŚĆ! Wystarczy! Teraz żyję, tu i teraz! Nie w przeszłości ani w przyszłości, koniec zamartwiania się na zapas. Szkoda życia!

To jak życie, napijemy się inki? Ja stawiam 🙂