teksty

61 postów

OstaTnia pROstA ihaaaaa :)

Jakie to uczucie być dumnym, jakie być pewnym, jakie być zwycięzcą? Jakie to uczucie być świadomym, a jakie być uśmiechniętym i gotowym? Pewnie usłyszałabym, że połowa z tych określeń to nie uczucia, ale niech tam – przecież wiążą się z nimi emocje – i to całe stado!

Jakie to uczucie galopować na ostatniej prostej? Czuć wiatr na twarzy… rozwiewający włosy, wyciskający łzy – gnać do celu! Jakie to uczucie widzieć metę, po wykańczającym i nierównym wyścigu? Po setkach upadków w galopie odbierających dech, jeszcze większej ilości bolesnych lądowań z kłusa czy nawet stępu. Po ulewach, burzach i gradobiciach w siodle, po chłodzie i mrozie…

Jakie to uczucie po raz pierwszy wiedzieć co znajduje się za metą, nie bać się, nie oglądać wstecz? Jakie to uczucie być tak blisko?

niezbywalne, jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe, ciepłe i puchate, uśmiechnięte, moje… ihaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ!!!

ihaaaaaaaaa finiszujemy Maluchu 🙂

… fotki z drugiego maja 2013 🙂

ZAOBRĄCZKOWANI… ihaa :)

Piękny bukiecik z żółtych frezji, stoi tu we flakoniku i spogląda na mnie lekko podsychając… Tak ten sam, którego zapomniałam zabrać na własny ślub hehe, dobra jestem co?! Ja, która zawsze wszystko mam zaplanowane i dopięte na ostatni guzik… spakowana tydzień przed wyjazdem, gotowa na wszystko… ta sama ja, pojechała do Miasta Stołecznego z przyszłym mężem, bo praca musiała wezwać dzień przed.. dzień przed, kiedy trzeba było pakować manatki na wyjazd, ogarnąć chatę na przyjazd rodzinki z pogranicza! Taaaak! Ta sama ja nie ogarnęła świata tuż przed… i teraz z perspektywy czasu mam to szczerze gdzieś! Ta sama ja latała rano i starała się ogarnąć demolkę po winku z przywitania kuzyna – Kuba, ustaliliśmy już, że biedaku czekałeś 5 min na centralnym – przez Piotrka oczywiście 🙂 … miały być falafele – skończyło się destrukcją wszelkiego porządku w naszym domu! Sos pikantny, pomarańczowo-czerwony znalazł się wszędzie, niemożliwy do sprania, nie do pościerania – istna masakra! A jutro rano goście, ślub…

Dwudziestego kwietnia…

Piotruś słońce Peru moje – a gdzie masz koszulkę – pod koszulę tą Twą?! 🙂 Taaaaaa… latania i cudowania dwudziestego kwietnia było tyle, że zegarek z każdą kolejną chwilą przyprawiał mnie o drżenie mięśni – co zresztą potwierdziła moja kochana bratowa kilka chwil po przybyciu do Mińska wprost z Opola – lalala stolica polskiej piosenki 🙂

Aaaaa dziękuję za wsparcie krawieckie, ufff… nie byłam w stanie tego ogarnąć 🙂

A później… jej… byłam tak zestresowana, tak nakręcona, wszystko nie po mojemu, wszystko na ostatnią chwilę! Próbowałam dzielnie słów przysięgi… przymierzałam się… ale nic, tylko łzy w oczach i brak tchu… Jejuuu ale masakra! Miałam pewność, że wzruszenie mnie zabije!

No to pojechali… pojechali furą (dziękujemy Jacku).. Wszystkim wokół: przyszłemu mężowi, Jackowi, rodzince, przyjaciołom i pani z łańcuchem i orzełkiem (kochana ta pani – taki pozytywny ludź że mówię Wam!!!) oznajmiłam, że dostanę zawału podczas ślubu i całą ceremonię przeryczę jak bóbr 🙂


No i ………. przyjechała ekipa z Wawy – składanka: Biłgoraja (lubelskie), Domaszkowic (opolskie), Chełma (lubelskie), Białej Podlaskiej (lubelskie), Sanoka (podkarpackie), Radomia (mazowieckie), Kowalanki (mazowieckie)! JESTEŚCIE NAJLEPSI NA ŚWIECIE!!!!!!!!!!!!! I wraz z przyjazdem ekipy stres wyparował w części znacznej 🙂

Małgosiu – świadku Ty nasz najpiękniejszy – pięknie wyglądałaś! Henry – świadku Ty nasz ukochany – MISZCZEM ceremonii byłeś w tej koloratce! Nie ma słów, które oddałyby moją/naszą wdzięczność za Waszą obecność, za to jacy jesteście i ile dla nas znaczyło to co nam sprezentowaliście swoimi dostojnymi osobami! Jesteście MEGA, jak to zwykłam mawiać ja!

Przybyła moja familia z dalekiej Opolszczyzny, przykuśtykali furą na godzinkę i pognali w drogę powrotną 🙂 Fajni są, co?!

Przybyli bliscy nam ludzie, bliscy mi i Piotrusiowi również… Rodzinka i przyjaciele z Wawy, znajomi z Mińska, bliscy z Otwocka i Sulejówka – mam rację co? Bliscy 🙂 … o ekipie z IMiD Wawa + OIT Bielany już pisałam… Był z nami Wrocław, Rybnik, Opole, Prudnik, Warszawa, Mińsk a sercem i duchem drugie pół Polski…! Za Waszą duchowa obecność również dziękujemy najbardziej na świecie!

Jestem żoną, jestem szczęśliwa… i niech mi nikt nie mówi, że podpisanie kwita nic nie zmienia! Dla mnie zmienia… Mam dom, prawdziwy, nasz… TU i TERAZ i czuję to 🙂 Nie mam co prawda podpisu, nie umiem pamiętać, że inaczej się nazywam… Maniek ma nowe blachy WM bla bla bla … a w urzędniczym świecie nie istnieję jako ja Dagmara Z. + mój własny osobisty PESEL… Ale przyjazna Pani z UM Mińsk obiecała, że za kilka dni powstanę z popiołów jako godny obywatel tego miasta i żona swego ukochanego męża!

DZIĘKUJĘ! Nigdy tego nie zapomnę………………… W najskrytszych snach nie byłabym w stanie wymarzyć sobie takiego ślubu!!! Czułam się wyjątkowo, wyjątkowa… najważniejsza, szczęśliwa 🙂 Nie dostałam zawału, nie było łez – tylko uśmiech i szczęście 🙂 … a Piotruś, mąż mój jedyny nie wytrzymał mojej uśmiechniętej przysięgi i eksplodował śmiechem 🙂 a co! 🙂 Nic i nikt mi tego nie odbierze 🙂

A podróż poślubna… za trochę na mojej stronie 🙂

PełNA kONtroLa, wrZUcaMy na LUz :)

  • nowy błyszczący Jeep Wrangler – ok. 160 tys. złotych
  • ogier czytej krwi arabskiej – łohoho nie mam pojęcia ile, ale duuużo!
  • obiektyw Nikkor 600mm f/4G ED VR AF-S NPS – ok. 36 tys. złotych
  • Honda VT750C2 Shadow – ok. 37 tys. złotych
  • reakcja terapeuty – BEZCENNA !!!

za całą resztę zapłacisz MasterCard 🙂

Ileż radości daje radość, otwartość, wzruszenie, szczerość! Tak, dużo się zmieniło, bardzo! To niesamowite dokąd dotuptałam! Tyle już potrafię, tyle widzę, słyszę, czuję – tyle rozumiem… Wiem co bezpieczne, wiem co dla mnie dobre i idę za tym!

Dumna jestem z siebie jak diabli… a zaskakiwać UWIELBIAM 🙂

… a za 10 dni będę już żoną 🙂 niezły czad, co?! ihaaaa!

Uwielbiam ten kawałek…

 

Czasem nie trzeba nigdzie spieszyć się,
Czasem problemy można zostawić tle,
Czasami jestem ze wszystkim na „nie”,
Lecz póki starczy sił – pozostaję w tej grze,
Czasem nie muszę, bo tak właśnie chcę,
A czasem nie chcę i nie ruszę się,
Czasem mam plany i robota wre,
Daję rym, daję bit, daję flow – mieszam je,
Nie wiadomo jak, jak, nie pozwala stać, stać,
W pokręconych jazdach, podniesiona garda,
Nie idziemy spać, spać, chcemy tylko grać, grać,
Jesteśmy na tańcach, jak tu jesteś – daj znak!”
 

Kwietniowe roztopy, nareszcie!

Otwieram oczy wyspana! Nie! Stop! Do wyspania to mi jeszcze troszkę brakuje. Dalej, daj spokój! Otwieram oczy a tu słońce najprawdziwsze na świecie wkrada się niedyskretnie do pokoju! Kiedy ostatnio obudziło mnie słońce? No poza wczoraj i dziś, to nie pamiętam. Serio, ta zima mało, że wściekle śnieżna jakaś, to jeszcze błękitu i promieni słonecznych żałowała. Chytra, czy co? No więc otwieram te oczy i nacieszyć się nie mogę! Aż się człowiekowi wstać chce, wyjść z domu – chociaż z drugiej strony dla mnie nie ma złej pogody na leśną wędrówkę. No ale przyjmijmy, że ów słoneczko napawa optymizmem i chęcią życia, mnie napawa, a co!
Cudnie jest tak o poranku, mroźno jeszcze (nie żebym była fanką mrozu!)… ale czuć już w powietrzu nieuchronnie nadciągającą eksplozję wiosny! Ptaki, nawet owady się jakieś znowu zaczęły pokazywać! Po chodnikach da się już chodzić bez obawy o wizytę u ortopedy – no może z wyjątkiem chodników należących do kościoła – ich bowiem dotyczy inne prawo, a raczej jego brak. Taak, oni nie przejmują się zaspami na przyległych chodnikach, ważne, że merc ma jak wjechać na plebanię! Dobra wystarczy… miało być o wiośnie! Tu się lepiej Piotrek wypowie, on złapał większego nerwa 🙂

Dziś dla odróżnienia pokręciłam się po okolicy… cudny poranek, siódma z groszem…

Aggression mode: ON!

Ja pierdziele.. co to ma być! Jakim prawem! Ludzie – świecie toż jest 29 marca, a nie 29 grudnia! Po co? Dlaczego? Za co? Toż mi już bazylia kiełkuje na parapecie, rukola już całkiem wyrosła – gdzie ja mam to na słonko wystawić? Mam jechać do Hiszpanii? Może tam, co?!


Ja się nie zgadzam! Protestuję! Składam formalną skargę do Trybunału, do sądu zawiadomienie, do prokuratury, o podejrzeniu popełnienia przestępstwa – czy gdzie to się tam składa! Aaaaaaaaaaaaaaa! Mówię – krzyczę – drę się: NIE! Nie! nIE! nIe! niE! NiE! #$%**&!^ aaaaaaaaaaaaa!

Dlaczego znowu pada śnieg, tu… za oknem?! 🙁 Ja już naprawdę będę grzeczna, serio! Tylko weź, no… no weź już spadaj zimo!

Kilka godzin później [17:36] …

спадзявацца

Dzień dobry!

Oj, chyba raczej dobry wieczór! Co by nie było, dzień dobry był… a wieczór dobry jest 🙂 A weekend będzie jeszcze lepszy, ten a i owszem… a tamten za 24 dni to już w ogóle będzie czad! Baczność, spokój… wiosna słucha! Może jak się nasłucha, to…

Widzieliście kiedyś nadzieję, bo ja tak, dzisiaj…


… pachniała wilgotną ziemią 🙂

F45.2

Wikipedia mówi:
Hipochondria (zaburzenie hipochondryczne) – zaburzenie somatoformiczne, którego dominującą cechą jest stałe nieuzasadnione przekonanie o istnieniu przynajmniej jednej poważnej, postępującej choroby somatycznej.

Znam jedną osobę, którą Premier Tusk powinien wystawić w sejmie jako kandydata na Ministra Zdrowia! Ów osoba – osobnik uważa, że wszelkie zmiany zachodzące w organizmie należy bagatelizować, nie przejmować się, myśleć pozytywnie a najlepiej to w ogóle o tych sprawach nie myśleć – bo wszystko jest ok. Ów osobnik uważa się za wyrocznię w kwestiach zdrowotnych, jemu należy WIERZYĆ, że wszystko z nami jest ok. Wszelkie okazywanie zainteresowania zmianami w funkcjonowaniu organizmu są objawami hipochondrii, a człowiek sam jest sobie winien, że myśli o owych zmianach bo gdyby WIERZYŁ wyroczni – to miałby spokój!

Droga wyrocznio, myślenie o zmianach zachodzących w organizmie i chęć sprawdzenia cóż się dzieje, że jest inaczej – to zwyczajnie objaw zainteresowania własnym ciałem. Chęć sprawdzenia to nie czarnowidztwo, ale ciekawość i troska o siebie. Gdyby człowiek nie obserwował tego co się z nim dzieje lekarze nie byliby potrzebni na tym świecie, bo nie istnieliby pacjenci, mielibyśmy tylko stado baranów głaskanych przez wyrocznie takie jak Ty, które powtarzałby swoją mantrę: „trzeba myśleć pozytywnie”! Jeśli droga wyrocznio nie posiadasz cech samozachowawczych, to szczerze współczuję! Tylko nie oczekuj od innych, że tak samo jak Ty będą olewali wszystko co się z nimi dzieje! Czasem warto na siebie popatrzeć! Gdzie w tym wszystkim cokolwiek co można by nazwać negatywnym myśleniem, bo nie bardzo łapię?

To jest przy okazji klasyczny przykład nie słuchania drugiego człowieka… Osobnik 1 powie: „jakoś dziwnie się czuję” … a Osobnik 2 odpowie: „wszystko jest okej, nic Ci nie dolega” i na koniec doda: „przecież nie ma powodu żeby było źle”. Piękne, prawda? Wyrocznia wie, że nie ma powodu… bo powody ma się na czole narysowane, albo w innym tajemnym miejscu znanym wyłącznie wyroczni! Nie ważne gdzie – ważne, że wyrocznia wie! Ignorancja, nic innego!

Nie słuchajmy siebie, nie sprawdzajmy, nie wnikajmy… a już absolutnie nie mówmy bliskim, że mamy jakieś wątpliwości! Chore droga wyrocznio, chore i przykre!

Pomyśleć, że człowiek pół życia walczy, żeby nauczyć się troszczyć o siebie i na finiszu zderza się ze stwierdzeniem, że chęć wyjaśnienia własnych wątpliwości to hipochondria.

Ajajajjaaaj – mały remoncik na wiosnę?

Nieeee, remoncik to później, najpierw czeka nas proces obrączkowania 🙂 Tak! No ale dobra, nie będę się tu rozwodzić w tej kwestii – jeszcze papierka nie podpisałam, a już mam się rozwodzić? 🙂 Hehe… uwielbiam tą reklamę 😉

WIOSNAAAAA! Kompletny chaos w tym poście, aj tam, aj tam… odurzyła mnie wiosna, przyszła przyleciała przygalopowała, tylko wstydzi się jeszcze pokazać 🙂 Dziś PIERWSZY DZIEŃ ASTRONOMICZNEJ WIOSNY!

A tak poza tym, że wiosna – to już dwie osoby mi obiecały, że do dwudziestego będzie ciepło, więc trzymam za słowo! Nie akceptuję zmiany zdania, nie tym razem 🙂

A tak się wraca koleją z Zachodniego do Mińska 🙂

Ale za to niedziela, ale za to niedziela…

… w niedzielę BĘDZIE WIOSNA! Tak wiem, nawiedziło mnie z tą wiosną! Ale co ja poradzę, że jam wiosenny gatunek? Cieszy mnie budząca się do życia przyroda, cieszą pąki, które lada chwila wystrzelą… cieszy mnie życie! Cieszy teraźniejszość, cieszy przyszłość! Lubię ten świat, ludzi też lubię, mimo że odpały z niektórych niepojęte 🙂

Dziś kolejna siódemeczka, luuuubię to!

Międzynarodowy Dzień Lasów 2013!

Noo proszę cóż to moje oczy widzą! 21 marca Zgromadzenie Narodowe ONZ ustanowiło Międzynarodowym Dniem Lasów! W gratisie dostaniemy wiosnę… poproszę, dziękuję! Chcę, marzę, pragnę! A do lasu na pewno się wybiorę, nie byłabym sobą 🙂

Polecam, szczerze!

 

Więcej informacji – oficjalna strona Lasów Państwowych.