torfowiska

5 postów

w maju jak w rajuuuu :) ofkors!

po motórowych wyprawach, konnych przygodach w rzepaku nadejszły bagienne chwile.. poranna kawa na ławce w słońcu, zapach bagna, mokrego psa 😉 krzyk żurawii, żegluga śródlądowa.. w diurawym pontonie ;)) tchibo family – taaaak! audycja zawiera lokowanie produktu ;)) najlepsza jest, co ja poradzę! najlepsza to byla raczej mina Czupurka, nawiedzonego w Kraśniku, kolejne co ja poradzę, że Kraśnik był po drodze ;)) żurawie niespotykanie mało płochliwe.. no i ……………………………… łoś, prawdziwy najprawdziwszy łoś, patrz >> Alces alces .. serio, był.. nie wiem skąd, może stwierdził, że skoro już nabawiamy się zakwasów obchodząc Suchy Ług – trzeba zafundować nam nieco więcej rozrywki niż bagatela: rosiczki, żurawiny, żurawie, myszołowy, prawdopodobnie kania ruda, czajki, pliszki, ważki, wełnianki, sitowie, bagno zwyczajne, borówki, jagody – kwitnące oczywiście, jelenie, sarny.. co tam, pikuś – Alces dał czadu, co sie będzie krył.. jest – to ma go być widać! co prawda daleko, ale łoś na bagnie.. nie ważne, następnym razem przyjadę z taką lunetą, że pstryknę mu źdźbło trawy między zębami ;))

zwierzów było, krzaczków mych ukochanych też.. udało mi się przekombinować trasę, hehe tylko dzięki temu człowiek napatoczył sie na jelenia we własnej szanownej osobie, czegóż więcej chcieć 😉 foty nie ma, było raczej „Stefuś, Stefulku.. chodź do mnie malutki – nie widzisz jelonka, wydaje Ci się, no chodź, chodź zobacz co ja tu mam..” ;))) kochany łaciaty, jakimś cudem nie pobiegł za tym gigantem! 🙂

tak, mamy euro.. 2012 nawet.. Łorsoł sie rozpadnie, ale co tam.. mamy koko euro spoko ;)) taaaaaaaaaaak! i co ja poradzę, że Kocudza II była po drodze, jak Kraśnik.. po drodze do domu, po drodze do Kazimierza przy okazji – on też był po drodze, Dolny.. nad Wisłą ten, jeden chyba taki jest, co?! ;)) dla niewtajemniczonych z Kocudzy II pochodzi zespół Jarzębina śpiewający hit euro.. yy czy zespół może pochodzić? w każdym razie tam głównie dotychczas koncertowały nasze euro-panie :)) veni, vidi, vici.. Kocudza II zaliczona!

i wcale nie szkoda, że wszystko co dobre szybko się kończy.. jest do czego wracać, jest na kogo polować.. bezkrwawo oczywiście.. jest na co czekać, na kogo.. spod kasku, z terenówki, z pontonu.. zza obiektywu – to nic, że rybie oko zniekształca.. wszędzie równie piękny.. świat, mój, nasz :))

o ostatniej, bagiennej części majówki 2012 – 14 maja 2012 g. 22.17

Ptaki Polski tom IV

Wiosną na bagnach niekoniecznie widać wiosnę, ale słychać ją na calego! Wiosną na bagnach nie jest łatwo przedrzeć się na drugą stronę rowu! Wiosna na bagnach można się skąpać i wcale się tym nie denerwować! Wiosną na bagnach świeci słońce! Wiosną na bagnach .. króluje ptaków śpiew!

Wiosną na bagnach mieszkają cztery rodzaje ptaków:
1. żurawie
2. czubki, patrz: czajki
3. kaczki (ze dwa albo trzy gatunki)
4. cała reszta, czyli: sikorki (bogatki, modraszki + wersja uboga), śpiewaki, grubodzioby, dzięcioły (duży, zielony), myszołowy, pliszki siwe, kruki, mazurki, szczygły, kopciuszki, sójki, kosy, szpaki, czyże, grubodzioby, trznadle, pleszki, błotniaki stawowe, dziwonie i pewnie kilka innych, z którymi wygrała moja skleroza 🙂

Wydawać by się mogło, że to takie błogie i spokojne miejsce, jakże mylne to spojrzenie. Gdzież indziej można wejść w sam środek stada dzików, gdzież indziej zostać obwarczanym przez łosio-jelenia .. Wyjątkowe miejsce, piękne jak zawsze!

27 – 31 grudnia 2007 roku

Wymarzony wyjazd .. sylwester na bagnach !! Las zauroczył nas pięknem szadzi i mrozu .. pobielone gałązki, każda igiełka z osobna jeszcze bardziej bielsza .. Coś pięknego .. Do tego zamarznięte bagna ..

Ciąg dalszy bagiennej przygody .. właściwsze byłoby raczej określenie „lodowej przygody” .. Z dnia na dzień coraz mniej szadzi .. ale coraz więcej słońca .. ech PIĘKNIE !!

I nastał koniec roku .. chmurki i śnieżek nieśmiało wdzierały się w krajobraz .. Z codziennym towarzystwem dzięciołów, sikorek i sójek .. Na szczęście ręce udało się ogrzewać przy nieśmiertelnym ognisku .. inaczej te zdjęcia nie miałyby prawa bytu 🙂

25 – 30 września 2007 roku

Pierwszy dzień wrześniowego urlopu .. Zapachem i odgłosami lasu można się wręcz zachłysnąć – rewelacja! Odwiedziny bagien .. jesień przemieniła je w rdzawo – czerwone połacia traw i drobnych krzewów ..

Las usłany mgłą, gęstą .. mleczną .. Barwy traw tak prawdziwe, żywe .. nie mienią się promieniami jesiennego słońca .. Pastelowe .. Dla mnie najpiękniejszy dzień spośród sześciu spędzonych ostatnio na bagnach ..

Eh te paprocie, czy słońce czy mrok – zawsze niepowtarzalne i zachwycające!! Kilka niepozornych grzybków .. ciekawe jak skończyłoby się ich spożycie ..

Dzień wędrówki brzegiem Suchego Ługu, zachwyt barwami i odgłosami natury .. Upolowane dwa szponiaste .. błotniak stwowy – rozpoznany głównie dzięki obserwacji lornetką (był daaaaleko) oraz myszołów ..

Światło, cień .. zachód słońca .. Trawey, krzewy .. czerwień, pomarańcz .. sepia .. Wszystko tak niewyobrażalne a naturalne zarazem ..

Czas wracać .. jeszcze tylko rzut okiem na bagna, las .. Kilka barwnych wspomnień na kartę pamięci ..