uważna mama

1 posta

Zrobiło się żółto

Przyznać muszę, a raczej chcę, że zawierucha za oknem przywiała mi jakiś wewnętrzny spokój. Nie daję się porwać emocjom, staram się i mi wychodzi. Podoba mi się taki stan rzeczy, wyciszenie mimo gęgolenia, jękolenia i pokrzykiwania. Dziś czuję wdzięczność, przeogromną. Niby nic, niby banał, a cieszę się i wdzięczna jestem tak bardzo, że uśmiech mi z ust nie schodzi od dobrych pięciu godzin. Lubię ten stan, Ania mówi, że „wdzięczność jest antidotum na lęk i strach” … mogłabym tak dziękować codziennie 🙂 Za czysty oddech dziś jednak nie podziękuję. Wyszliśmy drużyną z psem, od drzwi dało się czuć komin, wichura umknęła wróciło stare dobre, żółte. Tego nie lubię. No nic, na to narzekać będę zawsze, niewiele mogę… bezsilność w sumie.

Czytaj dalej