żurawie

6 postów

w maju jak w rajuuuu :) ofkors!

po motórowych wyprawach, konnych przygodach w rzepaku nadejszły bagienne chwile.. poranna kawa na ławce w słońcu, zapach bagna, mokrego psa 😉 krzyk żurawii, żegluga śródlądowa.. w diurawym pontonie ;)) tchibo family – taaaak! audycja zawiera lokowanie produktu ;)) najlepsza jest, co ja poradzę! najlepsza to byla raczej mina Czupurka, nawiedzonego w Kraśniku, kolejne co ja poradzę, że Kraśnik był po drodze ;)) żurawie niespotykanie mało płochliwe.. no i ……………………………… łoś, prawdziwy najprawdziwszy łoś, patrz >> Alces alces .. serio, był.. nie wiem skąd, może stwierdził, że skoro już nabawiamy się zakwasów obchodząc Suchy Ług – trzeba zafundować nam nieco więcej rozrywki niż bagatela: rosiczki, żurawiny, żurawie, myszołowy, prawdopodobnie kania ruda, czajki, pliszki, ważki, wełnianki, sitowie, bagno zwyczajne, borówki, jagody – kwitnące oczywiście, jelenie, sarny.. co tam, pikuś – Alces dał czadu, co sie będzie krył.. jest – to ma go być widać! co prawda daleko, ale łoś na bagnie.. nie ważne, następnym razem przyjadę z taką lunetą, że pstryknę mu źdźbło trawy między zębami ;))

zwierzów było, krzaczków mych ukochanych też.. udało mi się przekombinować trasę, hehe tylko dzięki temu człowiek napatoczył sie na jelenia we własnej szanownej osobie, czegóż więcej chcieć 😉 foty nie ma, było raczej „Stefuś, Stefulku.. chodź do mnie malutki – nie widzisz jelonka, wydaje Ci się, no chodź, chodź zobacz co ja tu mam..” ;))) kochany łaciaty, jakimś cudem nie pobiegł za tym gigantem! 🙂

tak, mamy euro.. 2012 nawet.. Łorsoł sie rozpadnie, ale co tam.. mamy koko euro spoko ;)) taaaaaaaaaaak! i co ja poradzę, że Kocudza II była po drodze, jak Kraśnik.. po drodze do domu, po drodze do Kazimierza przy okazji – on też był po drodze, Dolny.. nad Wisłą ten, jeden chyba taki jest, co?! ;)) dla niewtajemniczonych z Kocudzy II pochodzi zespół Jarzębina śpiewający hit euro.. yy czy zespół może pochodzić? w każdym razie tam głównie dotychczas koncertowały nasze euro-panie :)) veni, vidi, vici.. Kocudza II zaliczona!

i wcale nie szkoda, że wszystko co dobre szybko się kończy.. jest do czego wracać, jest na kogo polować.. bezkrwawo oczywiście.. jest na co czekać, na kogo.. spod kasku, z terenówki, z pontonu.. zza obiektywu – to nic, że rybie oko zniekształca.. wszędzie równie piękny.. świat, mój, nasz :))

o ostatniej, bagiennej części majówki 2012 – 14 maja 2012 g. 22.17

dowody

oczywista oczywistość, bezdyskusyjnie, bez grama wątpliwości przyszła… wiosna, wyczekiwana, wymarzona, najpiękniejsza w świecie, najsłoneczniejsza… hehe wszak urodzeni wiosną są najfajniejsi pod słońcem, a już najbardziej ci majowi 😉 niesamowite, piękne niczym wiosna lecz nie tak cudne jak Białowieża… kujawsko-pomorskie, jedyne 100km od Sopotu, tam… w Starej Rzece spotkałam wiosnę… tam spotkałam moich ulubieńców… cudnych, dostojnych… tam usłyszałam klangor, przyleciały, przywitały mnie… nie, że słońce… nie, że ciepełko… nie, że piękne krajobrazy, malownicza rzeka… żurawie, one i … cytrynki 😉 dzień dobry wiosno, super, że już jesteś :))))

widziałam wolność, w oddali…

.. coś mi się wydaje, że w piątek wszyscy ruszyli na bagna, nie tylko ja – my, wszyscy! skąd oni wiedzą o istnieniu tego miejsca, przecież jest daleko, zacisznie.. jak to się stało, że nagle drogi przestały być szerokie, że nagle dziewięćdziesiąt na godzinę to prędkość zawrotna i nieosiągalna, hmm.. nie wiadomo no cóż, każdy kiedyś musi natrfić na akcję WYJAZDY i POWROTY.. tylko gdzie te zapowiadane tabuny policyjnych patroli, chyba pojechały pilnować dróg prowadzących wszędzie byle nie na Lublin..
.. no nic, liczy się efekt.. a był, a jest taki mój, uśmiechnięty, trochę też zadumany, trochę taki.. no mój po prostu..

spotkałam wolność, widziałam.. w oddali..

a bagna, jak zawsze piękne…

7 – 21 lipca 2007 roku

Pierwszy dzień urlopu .. pierwsze zdjęcia .. bagna .. Padało, grzmiało, świeciło słonko, wiał wiatr .. pogoda wręcz idealna .. Zapraszam do wędrówki ..

Dzień drugi .. działo się!! Tak blisko jeszcze nigdy nie byłam!! Samotna wędrówka przez las .. przypadkowo, zza drzew .. wspomógł mnie wiatr, nie słyszały mnie .. idę patrzę a tu 4 piękne dostojne żurawie na równie pięknym bagnie .. blissssko, naprawdę blisko .. aż dziw bierze że dały się tak przyłapać .. To było coś ..

Trochę na grządce, trochę przy stodole, trochę na bagnie .. no i ten świt, którego nie było .. Cóż Brzechwa bajkopisarzem jest .. i tego nie zmienimy .. Wszak zawsze można włączyć TV i sprawdzić pogodę .. No nie ??

Po świcie jeszcze do łóżeczka .. dlatego sam 12 lipca jest osobno. Trochę dreptania po grząskim gruncie .. oj chwilami było groźnie, ale wszystko dobrze się skończyło .. No .. i deszczyk był i wiaterek .. i odpoczynek na wieży obserwacyjnej też!<

Uciekły mi żurawie, ale były kolegi .. kolegi dzięcioły .. fajne są !!

Bitwa pod Grunwaldem .. poszukiwanie bagna, którego nie ma .. tzn. jest ale chyba tylko na mapie! Krajobraz iście bajkowy ..

Kolejny dzień urlopu na bagnach .. cisza i ogień – wytchnienie mimo spraw .. Lądem i wodą ..

Od zmierzchu do świtu .. a może odwrotnie ? Zachód słońca na Suchym Ługu, namiot rozbity tuż przy bagnie .. noc wypełniona błyskami piorunów i krzykiem żurawi .. Miały kwatery tuż obok, było ich ponad 80 !! O świcie odleciały w pięknych kluczach .. po różowym niebie ..

Bagna .. las .. bagna .. las .. i niestety popsuła się pogoda .. grzało jak w piekarniku .. osobiście wolałam trzaski piorunów ..

Przedostatni dzień urlopu ..

Czas wracać .. kilka fotek na pożegnanie .. a raczej na do widzenia bo powrót w to magiczne miejsce pewny !! Salut lasy, łąki, bagna ..salut żurawie, do następnego !!

Żuraw – grusgrus – ptak nadziei


duży, większy od bociana
piękny
dostojny
szaro-biało-czarny
z czerwoną czapeczką – jej wielkość świadczy o stanie psychicznym ptaka

Żurawie, wędrowne ptaki gniazdujące na terenach podmokłych, bagiennych. Poznałam je w lipcu 2006 roku, w Puszczy Solskiej,  nieopodal Zagród Dąbrowickich, 5km od Biłgoraja.

płochliwe
zarazem spokojne
bezpieczne
opiekuńcze

Wiosną, w okresie godowym (marzec) da się słyszeć donośny klangor, niosący się kilometrami poprzez lasy i torfowiska. Samiec, wyraźnie większy od samicy rok w rok zabiega o względy wybranki, pomimo faktu, iż ptaki te łączą się w pary na całe życie. Samica składa 1-2 jaja w świetnie ukrytym w bagiennych zaroślach gnieździe.
Nigdy nie mi było dane ujrzeć żurawiego gniazda, nigdy jaj, nigdy maleńkich dinozauropodobnych piskląt.
Zauroczyły mnie, ich krzyk, ich piękno, nieporównywalne z niczym na świecie. Płynie z nich cisza i spokój, słyszalna, słyszalny ..
A oto moje żurawie, w mojej bagiennej krainie: