utoŃ w szambiE dziadU !!!

Spotkałam się dziś z dziewczynką, dzieciakiem jeszcze dziesięcioletnim może, coś koło tego w każdym razie. Rozmawiałyśmy, a właściwie to ja mówiłam, chwilę ledwie, wystarczającą jednak by usłyszała. Nie miała zbyt wiele czasu na przemyślenie moich słów, tak jak ja nie miałam czasu na dobranie ich, poukładanie w całość. Spóźniony prezent urodzinowy, spóźniony o kilka lat, spóźniony o całą wieczność. Nie, nie było mnie na niego wcześniej stać, teraz kiedy go dostała jeszcze nie bardzo wie co z nim zrobić, ale nauczy się – jestem tego pewna! No a ja nauczę się jak to jest, kiedy już go ofiarowałam! Uśmiech za uśmiech, radość – w końcu są wakacje! Zasłużyła na nie, choć nigdy nie powinna na nie pracować. Uśmiech za uśmiech! Było nam dobrze przez tą chwilę, ciepło i puchato… ktoś jednak postanowił odebrać nam tą radość. Cóż trzeba było zrównać dziada z powierzchnią szamba, takiego wiejskiego, gdzie szambiarka nie przyjeżdża zbyt często, takiego gdzie krówki i świnki dokładają co nieco od siebie – mhmyyyy! Spłynął, utonął – i niech tak pozostanie! A Mała, nadal się uśmiecha – aktualnie świruje z pieskiem w parku, jamola ma najwspanialszego na świecie! Straszna z niego wredota – ale to już chyba domena tej rasy.

…oj już Wrzosów, chyba przysnęłam 🙂

Do zobaczenia Maluchu, baw się dobrze, zasługujesz! Jestem tu, jakby co… jestem i będę, umiem i chcę!

Dodaj komentarz