Roczne Archiwa: R

47 postów

Art.200 KK

Ostatnimi czasy we wszystkich mediach powstał z popiołów temat pedofilii, mówi się o niej, pisze – wypowiadają się tak osoby dotknięte tą ogromna krzywdą, jak i psychologowie, terapeuci, prawnicy, śledczy, „zwykli” ludzie oraz sprawcy – pedofile. Jeszcze niedawno tabu, jeszcze chwilę temu temat widmo – dziś co raz kolejna afera, to ksiądz, to nauczyciel, to jeszcze ktoś inny.

Patrze na to wszystko i nie rozumiem jak to możliwe, że ludzie są tak ograniczeni, że chcą i potrafią tłumaczyć światu, że to dziecko chciało, że zaspakajanie potrzeb, że przedwczesna dojrzałość… Ja się pytam: o co tu chodzi? Ludzie, czy wy naprawdę nie rozumiecie kim jest dziecko, nie rozumiecie tak podstawowej sprawy jak zależność dziecka, jak bezbronność, jak naiwność? Dlaczego przypisujecie dzieciom cechy dorosłych, toż one są dziećmi i mają prawo być naiwne i mają prawo nie wiedzieć i nie rozumieć, a waszym zakichanym obowiązkiem jest je chronić! Czas to w końcu zrozumieć! Czas w końcu pojąć kto tu jest ofiarą a kto oprawcą, kto nosi ciężar złego dotyku, ogromnej krzywdy przez całe życie! Ludzie, jeśli wasza wiedza jest tak wybrakowana wyedukujcie się, poczytajcie zanim zaczniecie się mądrzyć i obwiniać ofiary!

Jestem ofiarą pedofila i nie – to nie moja wina, że mnie to spotkało! To nie moja wina, że trwało tyle ile trwało! To nie moja wina i NIGDY nie jest to wina dziecka! Lata terapii sprawiły, że jestem w stanie o tym mówić, lata terapii pomogły mi to zaakceptować i przestać w końcu błądzić szukając zrozumienia samej siebie. Znalazłam i rozumiem, akceptuję to czego się dowiedziałam. Akceptuję siebie. Jestem szczęśliwa, tu i teraz. Znam swoja wartość, od niedawna ją znam i mam nadzieję, że jest więcej takich jak ja, którzy nie dadzą sobie już więcej wmówić, że to co ich spotkało to ich wina, że „mogli tam nie chodzić”, że „dlaczego nic nie powiedzieli”…

Ludzie puknijcie się w głowę zanim po raz kolejny spróbujecie dowalić komuś, komu życie dowaliło już na całego. Największemu wrogowi, którego swoją drogą chyba nawet nie mam, nie życzyłabym tego co mnie spotkało. Każdemu na tym wielkim świecie życzyłabym natomiast tego co mam teraz, co znalazłam po latach ciężkiej pracy: takiej siły, pewności i tak ogromnej samoświadomości – bezcenne!

Zdumiewa mnie ostatnio jeden fakt, właśnie ten związany z ludzką niewiedzą, nieświadomością… otóż żeby zostać właściwie zrozumianą niejednokrotnie muszę być encyklopedią przemocy i pedagogiki w jednym, pojęcie po pojęciu czytać ów encyklopedię rozmówcy. No dobra, nie muszę… chcę, bo chcę by rozmówca mnie zrozumiał. Zdumiewa mnie też to, jak bardzo ludzie nie chcą czasem usłyszeć prawdy i jak się przed nią bronią, a to przecież niezaprzeczalne fakty, z którymi nawet dyskutować się nie da… Niepojęte, no ale… Milczenie nie jest złotem, ale mówienie jest bardziej skomplikowane i męczące niż komukolwiek mogłoby się wydawać. A ja przecież rozmawiam z dorosłymi ludźmi, wydawać by się mogło, że wiedzą kim jest dziecko… a jednak… Mimo trudu tłumaczenia, mimo trudnych emocji i powracających wspomnień będę rozmawiać, będę tłumaczyć i będę mówić co mnie spotkało dla siebie i może pomału też ku przestrodze.

Na szczęście są na tym świecie również ludzie świadomi i otwarci, jest ich już całkiem sporo, znam takowych osobiście 🙂

… i mam gdzieś co pomyślicie o mnie po przeczytaniu tego tekstu, szczerze i otwarcie!

na Kopę cZERwOnym

być wolnym, oto i wyzwanie… ja jestem wolna… i nie szkodzi, że nie każdy to akceptuje, jedni nie chcą – inni nie potrafią – ich strata… już nie potrzebuję tej akceptacji, poczucia bezpieczeństwa i zaufania – zbudowałam sobie nowe i to nowe będę pielęgnować, o to nowe walczyć… zapraszam wszystkich bez wyjątków, ciepło tu u mnie i puchato, bezpiecznie… po raz kolejny poszłam za potrzebami, po raz kolejny zadbałam o siebie, po raz kolejny jest mi z tym dobrze i jestem z siebie dumna! jestem wolna i nigdy tej wolności nie oddam!

a na Kopie jak zwykle cudnie, jesień pełną gębą… dziękuję ci o auro, że ofiarowałaś nam kilka dni bez deszczu, twa hojność nie zna granic 🙂

to był dobry czas, potrzebny, ważny… zmiany, zmiany, zmiany… siła i moc! plany, pomysły… sierra quebec five tralalalalaa – do usłyszenia w eterze 🙂

śniardwing, nowa odmiana łomżingu :)

18-400… Łomża, yyy… 40km/h w całym mieście – matko jedyna toż Maniek tak nie potrafi, ja się starałam – serio, ale co poradzę, że turbo mega doładowana fura nie dała rady tej prędkości 🙂 Ej serio – co krzyżówka nowy okrągły znak z czarnymi cyferkami – czterdzieści i ani grama więcej – maaaasakra! No ale, człowiek taki upojony odkryciem nowej odmiany łomżingu, że na wszystko pójdzie… nawet na 18-400 hahahahha 🙂

113,4 km² ha_dwa_o – ależ powierzchnia! Cudo – moje marzenie – Śniardwy… i wszystko jasne! Ihaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Skondensowany reset nad resetami… nowa odmiana łomżingu połączona z wygłupami w mazurskich wodach, kajakami na Jeziorze Drwęckim, łodziami wiosłowymi – ło matko cóż to za cudo! … i rowerkiem wodnym na Śniardwach 🙂 Ajajajajajaaaaaaj! MEGA!

Jak to możliwe by mega anty-fan disco polo wylądował na festiwalu… ano możliwe 🙂 Kilka osób trzymało za mnie nawet kciuki 🙂 Hahahaha ale czad! Ostróda 2013 rulezzz :)… rocznica, nasza – i wszystko jasne, niczym w Łomży – toż Łomża nie leży – Łomża stoi hahahahaha 🙂

Piękne te Mazury, cudny ten śniardwing, poproszę – dziękuję 🙂 Ihaaaaaaaaaaa!

Aaaaaa co mi tam…..