Miesięczne Archiwa: Styczeń R

9 postów

do bani

Do bani

Tak wiem, w uważności chodzi o to, żeby nie oceniać, być i czuć. Ale nie potrafię chyba. Moja praktyka jest do bani! Nie idzie mi ostatnio uważność, jestem tak zaabsorbowana toną myśli, że nie potrafię wsłuchać się w siebie. Potrzebuję się zresetować. Potrzebuję się zmęczyć, wyżyć… pobiegać? Weźcie ten smog! Mam wrażenie, że jak raz, a porządnie nie oczyszczę sobie głowy adrenaliną to mi się ta gonitwa nie skończy. Potrzebuję tego jak powietrza. Kolejna medytacja „przemyślana” … nie słucham, nie skupiam się… to nie działa, jestem zbyt nakręcona tym co się dzieje żeby się zatrzymać i pobyć w chwili obecnej. A już wydawało się, że podjęta decyzja mnie zatrzyma. Owszem na dłuższą metę może i tak, ale tak na teraz to moje myśli szaleją.

Jutrzejszy dzień zarządzam DNIEM W WERSJI SLOW! Spróbuję się przyjrzeć temu co wokół, bo wiem co mnie porywa. Pobędę z tym, ale z każdym z osobna… może uda mi się pozwolić myślom przeminąć. Może potrafię. Nie no wiem, że potrafię! Brakuje mi regularności w uważności, wkręcania się, czytania, wertowania ćwiczeń, teorii. Wrócę do tego! Od rana! Posłucham sobie nagrania z rana, wyciągnę kartkę z ćwiczeniem… TAK!

A dziś, dziś jestem wdzięczna za decyzję o niewykupowaniu recepty, za w miarę spokojny dzień, za kolorowanki z młodą i za pełne pieluchy młodego 🙂 Ależ siuśki mogą dać człowiekowi radości 🙂 Tyle.

Tak więc jest plan. Spróbuję. Nikt tego za mnie nie zrobi. Dobrej nocy, ja idę pogadać z „wszystkomającą” szufladą! 😉

Obrazek wyróżniający: Pixabay

wdzięczność

Wdzięczność

Tak, dziś jestem tu po to być napisać o wdzięczności 🙂 Dziś mam o czym pisać, to tak namacalne. Wdzięczność jest antidotum na lęk i strach jak mawia jedna pani… mądrze prawi! Dziś jestem wdzięczna za dobry wynik badania krwi, mój – ważny bo się spaprało i się naprawiło 😉 jestem też wdzięczna na dobry wynik siuśków młodego, o tak! Dziś jestem wdzięczna za wieczorną rozmowę telefoniczną, której bardzo potrzebowałam, a która to bardzo mnie uspokoiła. Czuję wdzięczność za podjęcie decyzji. Tak! Koniec z dokądśdążeniem, czas zacząć żyć 🙂 Ależ mam uśmiech na ustach, cudne uczucie 🙂

Co teraz? Teraz potrzebuję pobyć sam na sam ze swoimi myślami. Ależ cudny będzie rok 🙂 Eeee tam, że nie planować, ja to wiem! Jak ja pomyśle o kawie, porannej w promieniach wiosennego słońca… na balkonie… ajajajjaajaaaaaj! Już niedługo 🙂 No nie potrafię kochać zimy, nie potrafię przez ten beznadziejny smog przede wszystkim! Chcę móc bez obawy wyjść na spacer, a nie lecieć bo MUSZĘ wyjść z psem, bo by człowiek inaczej nie wystawił facjaty na ten dym… Na przyszły rok kupimy szaliki antysmogowe, a ja sobie maseczkę do biegania! No ale, teraz mamy styczeń, do wiosny pozostały dwa miesiące 🙂 Nie zamierzam siedzieć dwa miesiące i narzekać 🙂 Nie! Nie! Zamierzam żyć! 🙂

Zmykam, ostatnio poranki zaczynają się dość wcześnie 🙂 Dobrej!

kierunek

Kierunek

Kierunek nieznany, myślę myślę i nie wiem dokąd pójść. Chciałabym podjąć słuszną decyzję, tak by nie żałować, że odpuściłam albo wyrzucać sobie „na co mi to było”. Chciałabym wiedzieć. Z drugiej strony czuję, że potrzebuję już spokoju, nie planowania, nie zastanawiania się – po prostu spokoju. Należy mi się. Myślę o moim wymarzonym weganizmie, mhmyyy wyzwanie 🙂 Ale takie zdrowe, bardzo nawet! Bardzo chciałabym pójść za głosem serca, ale chciałabym też spokoju. Zajęcia się sobą, odkopania pasji i zarażania pięknem przyrody moich dzieci. Chciałabym już nie myśleć czy albo kiedy, chciałabym mieć z głowy. Tak brutalnie ale tak, chciałabym mieć z głowy. Kierunek…

Czytaj dalej

kryzys

Kryzys chlapopochodny

W uważności chodzi o bycie tu i teraz, czerpanie z codzienności… ale czy to znaczy, że nie powinnam czekać na wiosnę? Aaaaale ja czekam! Chcę mieć tę moc by pójść do lasu bez obaw o przemarznięcie towarzystwa, o nudę w wózku, bo buty jakoś gryzą młodego. Poza tym zwyczajnie wiosna to jest to, zima w wykonaniu tegorocznym to kicha, więcej deszczu i plusów niż zimy w pełnym tego słowa znaczeniu. Narzekam? Narzekam! Chcę wiosny, kryzys zimowy mam.

Czytaj dalej

wdzięczność

Środa, wieczór

Tylko wdzięczność dziś… za moje kochane dzieci, za to że są, dokładnie takie o jakich marzyłam! Za łzy, które podobno oczyszczają. Za pomysł i za pamięć, którą proszę o wsparcie… Jak to mówią… traktuj innych tak jak chciałbyś być traktowany, mów jak chciałbyś by do ciebie mówiono. Tylko pamiętać, pamiętać.

Jutro ma być ładnie, ładnie czyli bez deszczu bo o śniegu póki co zapomnieć można. Jutro więc trzaśniemy jakiś spacerek dłuższy niż psia rundka, a jak nie dłuższy to chociaż ciekawszy! Jutro będzie nowy dzień…

Że takie coś to nie post? No może i nie, ale ja obiecałam sobie codzienną praktykę wdzięczności, jak obiecałam tak czynię. Krótko ale jest! No.

Obrazek wyróżniający: ArtsyBee on pixabay.com