Top
Puszcza Białowieska, najpiękniejsze miejsce na Ziemi - uważny kadr by Dagmara
fade
2689
post-template-default,single,single-post,postid-2689,single-format-standard,cookies-not-set,eltd-core-1.2.1,ehf-footer,ehf-template-flow,ehf-stylesheet-flow-child,flow child-child-ver-1.0.1,flow-ver-1.6.3,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-grid-1300,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-vertical,eltd-sticky-header-on-scroll-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive,elementor-default

Puszcza Białowieska, najpiękniejsze miejsce na Ziemi

puszcza białowieska

Puszcza Białowieska, najpiękniejsze miejsce na Ziemi

Sobota, dzwoni budzik, jest 4:30. Tak! Nie mam problemu ze wstaniem, po chwili budzę dzieciaki, też nie mają problemu mimo, że wycieczka jest dla nich niespodzianką. Młoda wiedziała, że idziemy w sobotę na długi spacer do lasu, ale nie wiedziała, że nasz kierunek to Kraina Żubra! Do Białowieży mamy niespełna 200km, nawigacja pokazywała czas ok 3h i tyle zajęło nam dojechanie na miejsce. Jam gatunek wrażliwy, ilekroć wjeżdżam na tereny Puszczy tylekroć łza kręci mi się w oku, ogarnia mnie wzruszenie generalne 🙂 Tak samo było i tym razem. Puszcza Białowieska przywitała nas słoneczkiem i pustym parkingiem pod Rezerwatem Pokazowym Żubrów. To był punkt pierwszy wycieczki. Dzieciaki dopiero kiedy przekroczyły bramy Rezerwatu dowiedziały się dokąd jechaliśmy. Witaj w Krainie Żubra córeczko 🙂 Oto i najstarszy las w Europie <3

Nie wiem dlaczego, już tak mam, że bardzo zależało mi aby zobaczyła to miejsce. Tak wiem, mam dwoje dzieci, ale nie oszukujmy się, Młody nie będzie pamiętał, że mają 22 miesiące wędrował szlakiem w Białowieskim Parku Narodowym. Jeszcze nie raz ich tu przywlokę, to kiedyś z pewnością zapamięta. Mam nadzieję, że nikt tu już więcej niczego nie zniszczy, nie wytnie, że dadzą Puszczy żyć swoim życiem. Jakiś mnie taki smutek ogarnął kiedy patrzyłam na te cuda, a w głowie wracały sceny niedawnej wycinki. Przykre.

No ale wróćmy do naszej wycieczki… Poczytałam przed wyjazdem i zapragnęło mi się przejść szlak Żebra Żubra. Malowniczy szlak, tupaliśmy drewnianą kładką, trochę ścieżką – nasypem, wśród tych wszystkich pięknych majestatycznych drzew, omszałych powalonych konarów… w półmroku. Pięknie. Nie zrobiłam jednak właściwie żadnego zdjęcia z gatunku moich ulubionych. Prawda jest taka, że jadąc z dzieciakami nie nastawiałam się na fotografię przyrodniczą. Wiem jak to z nimi wygląda, dodatkowo na szlaku było mało światła jakże przeze mnie lubianego przy pstrykaniu. Kładka też nie ułatwiała sprawy, nie dało się z niej zejść, no chyba, że w pokrzywy albo inne pajęcze chałupy 😉 Przyjemny szlak, młody widząc drewnianą kładkę leciał jak przecinak, młoda zasiadła w wózku i zarządzała tatą a ja leciałam za młodym, żeby się chłopak nie władował we wspomniane pokrzywy. Gdzie tu miejsce i czas na bezkrwawe łowy 😉 Trochę mam niedosyt, nie miałam okazji nasycić się tym pięknym widokiem, ale liczę, że kiedy oboje podrosną będzie to możliwe.

Jako że samochód zostawiliśmy na parkingu pod Rezerwatem Pokazowym Żubrów musieliśmy tam jakoś wrócić, tup tup ku uciesze ślubnego – przez Białowieżę, ścieżką edukacyjną “Drzewa Puszczy”  wprost do samochodu. Wędrówka pierwsza to ponad 10km wliczając tupanie po Rezerwacie Pokazowym. Ihaaaa! Co tam, że przez sporą część po zakończeniu wędrówki kładką niosłam młodego, wózek parzył, tata też a nadeszła pora drzemki… Dał chłopak radę, wszyscy daliśmy 🙂

Oto i mój dobytek ze ścieżki “Żebra Żubra” 🙂

Puszcza Białowieska jest piękna, oczywista oczywistość ale ja mogłabym właściwie pisać i pisać i mówić i mówić tylko o tym… Kiedy tam jestem oddech sam mi się pogłębia, zwalnia… oczy dostrzegają więcej, same znajdują. Kiedy tam jestem czuję naturę całą sobą. Zieleń, zapach… nawet ziemia i korzenie pod stopami. To jest inny świat, w ogóle Podlasie to jest inny świat. Kiedyś tam zamieszkam, w małej chatce na odludziu.

Po odpoczynku i napełnieniu żołądków wyruszyliśmy w dalszą drogę, ku szlakowi “Wokół Uroczyska Głuszec”. Ruszyliśmy z miejscowości Zamosze, miało być 5,5km, wyszło ponad 7km 🙂 No cóż, może dlatego, że szlak kończy się w Starym Masiewie, a my musieliśmy dojść do samochodu w Zamoszach. Nie ważne. Znam ten szlak na pamięć, szłam nim już czwarty raz. Za każdym razem będąc w Białowieży – to taki punkt kontrolny 🙂 Pierwszy raz jednak przemierzałam go z dziećmi i o takiej godzinie, a ruszyliśmy nań o 16tej. W życiu bym nie pomyślała, że najbardziej udanym zdjęciem z wycieczki do Krainy Żubra będzie zdjęcie ważki 🙂 No cóż natura zadziwia! Gdybym to ja miała statyw…

Puszcza Białowieska

Przydałby się też obiektyw szerokokątny, a ja zabrałam wyłącznie setkę makro, ciężko było zatem uchwycić piękno tego miejsca jako krajobrazu. Gdybym się nie spieszyła… miałabym czas na zmianę obiektywu chociażby na kitowy… ale przecież trzeba iść… zachód słońca nieuchronnie dawał znać, że nadciąga. Za dużo, za szybko.

Dzieciakom podobała się zabytkowa wąskotorówka na polanie, a mnie podobała się pozująca mi do zdjęć ważka. Kiedy podchodziłam zbyt blisko wzlatywała i przypuszczała atak. Centralnie taranem na mnie 🙂 Wrzosy? Były! Ale uznałam, że wystarczy na razie, są w Puszczy inne atrakcje dla mojej strzelby. Ależ tam cudnie… Do tego świadomość bliskości końca Polski, granica z Białorusią tuż tuż… nawet telefon przestawił godzinę, zaskoczona nie skojarzyłam i nie mogłam pojąć jak to możliwe że idziemy tak długo 🙂 Panowie ze Straży Granicznej kursujący wokół też nie dawali zapomnieć co by nie szaleć i ze szlaku nie schodzić 🙂 Pamiętam pamiętam, kiedyś na zimowej eskapadzie dobitnie nas o tym poinformowali. Do samochodu dotarliśmy ok 18:30. Przeszliśmy ponad 7km. Szczerze nie czułam tego zupełnie. Bolały mnie ręce od dźwigania Młodego, ale ani nogi ani serducho nie dopominały się odpoczynku. Byłam przecież w raju, czegóż więcej można chcieć 🙂 Puszcza Białowieska i tyle w temacie.

Kilka zdjęć zrobiłam telefonem…

Mam świadomość, że to był zbyt duży dystans ale wcale nie dlatego, że to wielkie 17km… bo to żadne “wielkie”. A dlatego, że aby te 17km przejść musieliśmy się nieco spieszyć, a jednak w głębi ducha liczyłam, że będę w stanie się powstrzymać od takiej szarży. Nie właściwie ja po prostu chciałam się tym miejscem nasycić. Chciałam czerpać jak najdłużej i jak najwięcej… i trochę przez to było za szybko. Wiem już, że następnym razem przyjedziemy tu na minimum dwa dni, z noclegiem na spokojnie. Wstanę wtedy przed świtem i będę miała swoje 5 minut na bezkrwawe łowy. Będę oddychać godzinami pomału przemierzając jeden szlak. Nie potrafiłam tego teraz, chciałam wycisnąć z tego dnia ile wlezie. Niepotrzebnie. Nie żałuję. Pokazało mi to, że jednak potrzebuję czegoś innego. Że chcę i potrzebuję na spokojnie, bez pośpiechu. Uważniej. To było ważne doświadczenie. Cieszę się bardzo, że pojechaliśmy wszyscy, to było WOW!

Do domu wróciliśmy przed 23, byłam sztywna – byłam kierowcą, a nawigacja poprowadziła mnie tak, że ślubny uznał, że musiałam wybrać w opcjach “Prowadź najgorszą drogą“. Koszmar w trzech aktach: lasy, pola – asfalt, na którym szukać trzeba było asfaltu bo dominowały w nim dziury. Ciemność i świadomość faktu, że to pora żerowania dzikich zwierząt… więc wszelkie zając, jeże, dziki i sarny – dzień dobry oto jedziemy! Nie przygotowałam się z fizyczną mapą w ręku i to był błąd, którego nigdy nie popełnię. Podobnie jak nie będę wracała podobną trasą po zmroku, niepotrzebny stres. Na szczęście wróciliśmy cali i zdrowi i zostały cudne wspomnienia.

Jestem prawdziwie wdzięczna, sobie za pomysł i drużynie za obecność.

Kocham Puszczę Białowieską, kocham las. Dobranoc.

dagmara

Dodaj komentarz