Top
Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady! - uważny kadr by Dagmara
fade
2583
post-template-default,single,single-post,postid-2583,single-format-standard,cookies-not-set,eltd-core-1.2.1,ehf-footer,ehf-template-flow,ehf-stylesheet-flow-child,flow child-child-ver-1.0.1,flow-ver-1.6.3,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-grid-1300,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-vertical,eltd-sticky-header-on-scroll-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive,elementor-default

Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady!

Bieszczady

Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady!

Naszła mnie dziś taka myśl, że może by tak poważnie rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady… ślubny poza działalnością gospodarczą pracuje też na etacie, uwiązany jest zatem w obecnej lokalizacji… Ale przecież i tak pracuje całymi dniami, w tygodniu praktycznie się mijamy, dla dzieci nie ma czasu, bywa że weekendy wyglądają podobnie. To może by tak wyjechać, a on przyjeżdżałby do nas na weekendy… Za chwilę przyszła myśl, że no dobra Bieszczady daleko, ale jakaś wieś, najlepiej taka zabita dechami jak to mówią… wieś to wolność! Trochę słabo, bo to takie trochę rozstanie, mimo że tutaj nie mamy dla siebie czasu to jednak gdybyśmy chcieli to moglibyśmy go wyczarować, a jakby tak mieszkać już chociażby 100km od siebie to wyczarowywanie wspólnych chwil w tygodniu byłoby zwyczajnie niemożliwe. No ale nie w tym sedno… Chwilę po tym jak naszło mnie na wyjazd, tzn naszło mnie na niego dawno i mam to obiecane 😉 ale teraz to wróciło i domagało się uwagi… chwilę później pomyślałam, że “ale po co?”. To kolejny sposób na dążenie do czegoś. A gdyby tak zrobić sobie te Bieszczady tutaj? Takie Bieszczady w wersji mazowieckiej. Bo czego oczekuję po tym odludziu? Co by mi dał ten wyjazd?

wolność

naturę

ciszę

nicniemuszenie

Tego znaczy potrzebuję. Tylko to wszystko mogę mieć też tutaj, kwestia podejścia i organizacji dnia. Kwestia priorytetów, a raczej podążania za nimi. Bo co jest dla mnie najważniejsze to ja doskonale wiem, szlak niestety zbyt często gubię.

Odpaliłam dziś komputer, weszłam na facebooka, rzadko mnie tam ostatnimi czasy można spotkać. Weszłam, to się pojawiło, tamto… i tak od kliknięcia do kliknięcia obejrzałam kilka stron. Nie wiem po co ten cały internet? Czy serio musimy się ciągle doskonalić, ciągle coś chłonąć? Serio bez kursów online, pakietów abonamentowych i mnóstwa porad nie możemy żyć? Tak po swojemu? Jasne, rozwój osobisty jest ważny, nie wyobrażam sobie stać w miejscu… gdyby nie internety nie poznałabym uważności, tym samym moje życie byłoby uboższe. Tylko czuję przesyt. Patrzę na treści i obrazy i wzbiera we mnie złość. Dlaczego złoszczę się czytając “porady”? Myśli mówią “co mi tu będą radzić! wiem jak mam żyć!” Co za nią stoi? Spece od NVC mówią, że niezaspokojone potrzeby. Mam wrażenie, że w okienko puka samoakceptacja, kompetencja. Poza tym, kurcze… serio za czasów mojego dzieciństwa i “młodości” (nie żebym teraz czuła się staro) internety to był rarytas z modemu… a nawet jak już później był łatwiej dostępny to nie było tam miliarda porad. Nie próbowano mi wmówić, że na niczym się nie znam i we wszystkim potrzebuję porady. Że nie mam swojego stylu, że nie wiem jak się zabrać za życie. Ja wiem! A może to ja sama tworzę sobie taki obraz, może nikt mi niczego nie wmawia tylko ja odbieram tak te internety. Do przemyślenia…

A te moje Bieszczady…

wolność, mam w sobie

naturę mam chociażby w okolicznym lesie, ale co zaszkodzi zasiać zioła w balkonowej donicy….

ciszę mam wieczorem, kiedy dzieciaki odejdą w objęcia Morfeusza

a nicniemuszenie to stan umysłu, tylko się postarać i gotowe

 

Wiem, że moje Bieszczady są moim tlenem. Ten tlen jest też tutaj – wokół. Rzecz w tym, że tego nie zauważam. Zamieszkanie w domku na wsi (choćby maleńkim, starym zdezelowanym) jest moim marzeniem, które kiedyś spełnię. Na teraz mam moją mazowiecką wersję Bieszczad, tutaj wokół.

A fotka… a fotka to próby opanowania obiektywu 🙂 Te poniższe również 🙂

dagmara
No Comments

Dodaj komentarz