gps

21 postów

Wytupany las, uwielbiam!

Plan był prosty, kierunek las, pieszo. Młoda chętna, Młody miał się tylko wyspać przed i gotowe – ruszamy! No i ruszyliśmy, w samo południe przy 27 stopniach na plusie, ale co tam – bez przesady, ostatnie chwile ciepła trzeba zatem korzystać! Poza tym w lesie jak to w lesie, drzewa są – więc i cień jest 🙂 Uwielbiam takie spacery! Wszystko było jak z obrazka, wszystko dosłownie. To było coś czego po kilku ostatnich nerwowych dniach potrzebowałam.

Czytaj dalej

Piotra i Pawła, z przewagą na tego pierwszego :P

Dzień dobry popołudniową porą…

Jako, że dziś dzień uroczysty i wyjątkowy – chciałam mojemu kochanemu mężowi kilka słów nie tylko live ale i wirtualnie powiedzieć… z okazji Twojego święta Piotrusiu mój kochany, życzę Ci abyś był szczęśliwy – po prostu, bez względu na wszystko – a wiadomo, że świat nie zawsze przyprawia o uśmiech… abyś w każdej najdrobniejszej chwili zdołał dostrzec iskierkę dającą siłę i radość 🙂 …bądź sobą i nie kombinuj, nie trzeba – jesteś najfajniejszy na świecie – a jeśli ktoś uważa inaczej, z przyjemnością zamienię z nim kilka słów! 🙂 Razem zdziałamy cuda, jestem tego pewna! Możemy wszystko! NAJLEPSZEGO W dNIu iMIEniN PIOTRUŚ!!!

Aaaaa tak poza faktem, że dziś imieniny PIOTRA 😛 – nasza piękna nowoczesna wypasiona fura przeszła dziś wzorowo egzamin – jestem prawdziwie DUMNA! IHAAAAAAAAAAAAAAAAA!

A las – letni las – dwudziestego dziewiątego czerwca… jak zwykle cudny… pachnący, zielony… wilgotny – w oddali słyszany klangor… cud miód i komary – uwielbiam 🙂 szczególnie posiadając w kieszeni magiczny spray 🙂

cZerwcÓWKa majOWA 2013

Długich weekendów nam się narobiło w tym nowym 2013 tyle, że człowiekowi ciężko się połapać. Jak by nie patrzeć dwie majówki mieliśmy w tym roku, albo raczej półtorej majówki i pół czerwcówki póki co! No ale – skoro mamy fritajm, skoro mamy słonko – to mamy i wycieczki dalekie i bliskie! Tym razem głównie bliskie 🙂

Pogorzel, BAGNO POGORZEL po raz któryś tam, nie pamiętam który… żurawie zamilkły, Stefan popływał a nas skonsumowały na podwieczorek komary 🙂 Tak! Mimo owej konsumpcji wycieczka przednia – cudnie tam jest, może się człowiek zresetować na całego 🙂

tresc

Pogorzel Pogorzelą – ale rowerowa rundka po Rezerwacie Jedlina w Mieni – to dopiero coś! Mało tego, że pierwszy raz w tym sezonie wybraliśmy się na wspólne pedałowanie – to towarzyszył nam łaciaty! Zdolna bestia, niespełna 14km leciał za nami nie odstępując ani na chwilę 🙂 Sarny, zapachy, błotko – nieee – jego interesowało bycie w bezpiecznej odległości od kręcących się kółek! Spisał się chłopak, jego dotychczasowe przygody z rowerami to głównie ściganie rowerzystów w lesie i przyprawianie mnie tym samym do nerwa numer pięć! A tu proszę…

Świetna wycieczka, szlak wymagający kondycji na poziomie ZERO, bez wzniesień, płasko i prześlicznie, zielono, pachnąco i bagiennie – cudo!

Kondycję można mieć lub nie mieć, deszcz i burzę można przetrwać, Stefan może zachowywać się idealnie – ale urwanej korby czy tam ośki czy jak to się tam nazywa – już się nie przemilczy 🙂 Piotrka rower postanowił dać nam nieco urozmaicenia w trasie 🙂 Tak oto miszcz kierownicy stał się miszczem hulajnogi 🙂

… a skończyło się holowaniem 🙂

mAłA zGodA rUleZZ :)

Jestem, żywa… cała i zdrowa – mimo, że nie było mnie na świecie przez 18 dni 🙂 miałam nieważne dokumenty, nieważną tożsamość – system PESEL wołał: weryfikacja negatywna! Te dokumenty to ważne ponoć, ale nic z nimi zrobić nie mogę… a akt ślubu nie wystarczy każdej pani z okienka, kwit meldunkowy też niewiele wart w ówczesnym świecie 🙂 No nic, wróciłam, ja i moje ja, moja firma i wszystko wokół! Co prawda na nowy dowód przyjdzie mi jeszcze poczekać, prawo jazdy też się produkuje, ale powstałam z popiołów po tożsamościowym zgonie, który nastąpił dnia 20 kwietnia 🙂
Jestem sobie cała i zdrowa i całkiem nowa, tak samo uparta, tak samo szczęśliwa i tak samo dążąca na szczyt, a jednak nowa! 🙂 A szczyt… byliśmy, byliśmy – z Piotrusiem mężusiem, co to mi nazwisko swe ofiarował 🙂

Naszą majówkową wyprawę na Kopę Biskupią zdominował widok i aromat czosnku niedźwiedziego
Oj warto było… WARTO! Następnym razem, będzie inaczej, aktywniej 😛