Top
uważność - uważny kadr by Dagmara
fade
441
archive,tag,tag-uwaznosc,tag-441,cookies-not-set,eltd-core-1.2.1,ehf-footer,ehf-template-flow,ehf-stylesheet-flow-child,flow child-child-ver-1.0.1,flow-ver-1.6.3,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-grid-1300,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-vertical,eltd-sticky-header-on-scroll-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive,elementor-default

Uważna pauza

Siedzę na kanapie, patrzę, widzę… raz dwa trzy cztery pięć… kwiatków na półce. W półcieniu widzę, lampka z Ikei oświetla ciemny pokój. Kadzidełka już nie czuć, czuć za to delikatny chłodek wpadający przez otwarty balkon. Tuż obok posapuje pies, śpi. Tykanie zegara, szum laptopa. Za oknem warkot samochodów. Wieczór. Porozrzucane na podłodze zabawki, są wszędzie… patrzę. W pierwszej chwili myślę “kurcze znowu nie przypilnowałam żeby je sprzątnęli przed snem” … nie kończę wypowiadać tego zdania w myślach kiedy pojawia się kolejna myśl … “eee tam…to nieważne“. Tutaj mieszkają dzieci, widać to na podłodze, w łazience, widać na suszarce na pranie stojącej na balkonie, widać w kuchni. Tutaj jest ich dom. Uśmiecham się. Eee tam, jakoś mnie ten bajzel nie boli… uśmiecham się. Ogarnę. Uśmiecham się całą sobą.

Robisz coś spektakularnego? Tak, żyję!

Żwawe żuczki opanowały dziś las, pierworodna co raz upominała mnie abym uważała jak idę bo tu żuczek, tam żuczek… kilku nawet uratowała życie obracając je na nóżki. Młody leciał, zatrzymywał się tylko na moje usilne wołania aby poczekał bo chcę zrobić zdjęcie. Kilka nawet zrobiłam. Tak tak, wrzosy też 🙂

Las jest już jakiś inny, mimo ciepła jest jakoś inaczej. Albo mam syndrom zapatrzenia w Puszczę, albo jesień zaczyna się tam gościć.

deszczowa noc

Deszczowa noc

Całą noc lało, nie żeby padało – lało. Deszczowa noc, długo wyczekiwana. Uff powiedziałby Młody. O poranku powietrze pachniało wilgocią, a ja przywitałam go kolejny raz z Młodym u boku. Postanowiłam przecież wstawać o 6, to co się będę sama nudziła 😉 Dzieci po prostu mają radar. Starsza mniej, może z tego się wyrasta – daje to jakby nie patrzeć jakąś nadzieję.

idę pod prąd

Idę pod prąd

Od dziecka jestem buntownikiem. Od dziecka szłam pod prąd, jasno komunikowałam swój sprzeciw i ostro mi się za to zbierało… mimo, że wychowywano mnie w duchu przemocy – tej jednej cechy ze mnie nie wytrzebiono. Nadal jestem na NIE! Nie z założenia, jestem na NIE tam gdzie czuję inaczej, nawet jeśli to inaczej niż ogół świata. Nadal neguję, sprzeciwiam się, poddaję w wątpliwość. Niesamowite prawda? Tak bardzo walczono by mnie zmienić.

Punkt zaczepienia

Poniedziałek, próbuję się zatrzymać od dłuższego czasu, nie wiem od miesiąca może i dwóch. Próbuję stanąć i popatrzeć wokół. Nie potrafię. Zastanawiam się czy to nie walka, taka wewnętrzna o definicje, szufladkę. Mam wrażenie, że chcę się zdefiniować, nazwać, określić ale nie pasuje mi nic z tego co gdzieś tam dociera. Czy jestem mamą, żoną, kobietą… czy lubię robić zdjęcia, czy pisać bloga, a może jestem kimś kto bardzo chciał biegać, a kurna nie może. Zagubienie. Może nie, może właśnie niepotrzebnie szukam. Jestem tu i teraz, bo przecież jestem mimo, że nie bardzo to teraz czuję. Jestem tu i teraz, żyję, oddycham, wskazówki zegara przemieszczają się na moich oczach. Znaczy jestem tu. Po co się definiować? Człowiekowi to potrzebne do życia jest? Mi jest potrzebne?