wolność

4 postów

idę pod prąd

Idę pod prąd

Od dziecka jestem buntownikiem. Od dziecka szłam pod prąd, jasno komunikowałam swój sprzeciw i ostro mi się za to zbierało… mimo, że wychowywano mnie w duchu przemocy – tej jednej cechy ze mnie nie wytrzebiono. Nadal jestem na NIE! Nie z założenia, jestem na NIE tam gdzie czuję inaczej, nawet jeśli to inaczej niż ogół świata. Nadal neguję, sprzeciwiam się, poddaję w wątpliwość. Niesamowite prawda? Tak bardzo walczono by mnie zmienić.

Czytaj dalej

Bieszczady

Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady!

Naszła mnie dziś taka myśl, że może by tak poważnie rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady… ślubny poza działalnością gospodarczą pracuje też na etacie, uwiązany jest zatem w obecnej lokalizacji… Ale przecież i tak pracuje całymi dniami, w tygodniu praktycznie się mijamy, dla dzieci nie ma czasu, bywa że weekendy wyglądają podobnie. To może by tak wyjechać, a on przyjeżdżałby do nas na weekendy… Za chwilę przyszła myśl, że no dobra Bieszczady daleko, ale jakaś wieś, najlepiej taka zabita dechami jak to mówią… wieś to wolność! Trochę słabo, bo to takie trochę rozstanie, mimo że tutaj nie mamy dla siebie czasu to jednak gdybyśmy chcieli to moglibyśmy go wyczarować, a jakby tak mieszkać już chociażby 100km od siebie to wyczarowywanie wspólnych chwil w tygodniu byłoby zwyczajnie niemożliwe. No ale nie w tym sedno… Chwilę po tym jak naszło mnie na wyjazd, tzn naszło mnie na niego dawno i mam to obiecane 😉 ale teraz to wróciło i domagało się uwagi… chwilę później pomyślałam, że „ale po co?”. To kolejny sposób na dążenie do czegoś. A gdyby tak zrobić sobie te Bieszczady tutaj? Takie Bieszczady w wersji mazowieckiej. Bo czego oczekuję po tym odludziu? Co by mi dał ten wyjazd?

Czytaj dalej

OstaTnia pROstA ihaaaaa :)

Jakie to uczucie być dumnym, jakie być pewnym, jakie być zwycięzcą? Jakie to uczucie być świadomym, a jakie być uśmiechniętym i gotowym? Pewnie usłyszałabym, że połowa z tych określeń to nie uczucia, ale niech tam – przecież wiążą się z nimi emocje – i to całe stado!

Jakie to uczucie galopować na ostatniej prostej? Czuć wiatr na twarzy… rozwiewający włosy, wyciskający łzy – gnać do celu! Jakie to uczucie widzieć metę, po wykańczającym i nierównym wyścigu? Po setkach upadków w galopie odbierających dech, jeszcze większej ilości bolesnych lądowań z kłusa czy nawet stępu. Po ulewach, burzach i gradobiciach w siodle, po chłodzie i mrozie…

Jakie to uczucie po raz pierwszy wiedzieć co znajduje się za metą, nie bać się, nie oglądać wstecz? Jakie to uczucie być tak blisko?

niezbywalne, jedyne w swoim rodzaju, wyjątkowe, ciepłe i puchate, uśmiechnięte, moje… ihaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! NIECH ŻYJE WOLNOŚĆ!!!

ihaaaaaaaaa finiszujemy Maluchu 🙂

… fotki z drugiego maja 2013 🙂

Leć pisklaku, leć.. potrafisz !!

Spacer, słońce .. śpiew ptaków! Takie podobne będą do siebie opisy wiosennych plenerów, a jakże inne są, jakże różne. Pisklaki uczą się latać, najpierw nieporadnie .. słabe i wystraszone, później coraz pewniej .. uczą się, by w końcu wyfrunąć z gniazda.. By wzlecieć wysoko .. i latać, piękne i wolne 🙂 Ktoś mi powiedział, że to naturalna kolej rzeczy .. ten ktoś ma rację 🙂