Top
Uważna pauza - uważny kadr by Dagmara
fade
2734
post-template-default,single,single-post,postid-2734,single-format-standard,cookies-not-set,eltd-core-1.2.1,ehf-footer,ehf-template-flow,ehf-stylesheet-flow-child,flow child-child-ver-1.0.1,flow-ver-1.6.3,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-grid-1300,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-vertical,eltd-sticky-header-on-scroll-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,wpb-js-composer js-comp-ver-6.0.5,vc_responsive,elementor-default

Uważna pauza

Uważna pauza

Siedzę na kanapie, patrzę, widzę… raz dwa trzy cztery pięć… kwiatków na półce. W półcieniu widzę, lampka z Ikei oświetla ciemny pokój. Kadzidełka już nie czuć, czuć za to delikatny chłodek wpadający przez otwarty balkon. Tuż obok posapuje pies, śpi. Tykanie zegara, szum laptopa. Za oknem warkot samochodów. Wieczór. Porozrzucane na podłodze zabawki, są wszędzie… patrzę. W pierwszej chwili myślę “kurcze znowu nie przypilnowałam żeby je sprzątnęli przed snem” … nie kończę wypowiadać tego zdania w myślach kiedy pojawia się kolejna myśl … “eee tam…to nieważne“. Tutaj mieszkają dzieci, widać to na podłodze, w łazience, widać na suszarce na pranie stojącej na balkonie, widać w kuchni. Tutaj jest ich dom. Uśmiecham się. Eee tam, jakoś mnie ten bajzel nie boli… uśmiecham się. Ogarnę. Uśmiecham się całą sobą.

Dziś las ugościł nas dwukrotnie, przyjemne słońce, ani grama chmur. Dziś widzieliśmy wiewiórkę, przebiegła nieopodal. Dziś jedliśmy lody, śnieżynki moje ulubione… no może poza włoskimi przy bibliotece. Dziś nie pognałam gotować obiadu kiedy tylko młody wybrał się na drzemkę. Usiadłam, posiedziałam. Zdążyłam. Teraz też wypadałoby się ruszyć, ogarnąć. Zdążę, chyba… a jak nie, to zdążę jutro. Dziś się spieszyć nie zamierzam. Taka karma.

Za oknem szczeka pies, mój też się odezwał… szmerem zmiany pozycji podczas spania. Niby nie mieszkam przy głównej ulicy, a jednak ciągle słyszę samochody. Nigdy ich tak wyraźnie nie słyszałam. Ślubny wrócił z zakupów, rozświetlił mrok… włączył światło, szumi, mamrocze, szeleści… Wieczór jest nad wyraz głośny. Tyle impulsów, tyle dźwięków, których wcześniej jakoś nie słyszałam. “Nie nie nie!” powiedziałby drugorodny, ale nie powie bo śpi, podobnie jak jego siostra. Cudowni są, tak bardzo się cieszę, że są. Za chwilę świętujemy kolejne urodziny… za chwilę znowu się poryczę. Tak już mam, że urodziny dzieci mnie rozczulają, wzruszają…

Dziś wyłączę już laptopa. Dziś jestem wdzięczna za moje dzieci, takie jakimi są. Dziś dziękuję za las i tykanie zegara. Dziś się zaraz skończy… a na mnie patrzą zabawki i kuchnia, o łazience już nie wspomnę. Wy też tak macie? A jeśli nie, jeśli jestem jedyną nieidealną matką, która nie dopilnowała by dzieciaki posprzątały po zabawie to gratuluję. A może komuś autko? Albo duplo?

Dobrej nocy.

dagmara
No Comments

Dodaj komentarz